Archiwa kategorii: Felieton

Powstanie listopadowe

Poziom debaty publicznej

Język mówiony, język pisany. Poziom, rynsztok, wstyd, duma. Język jakim się posługujemy mówi wiele o nas. Jako dumni Polacy musimy trzymać pewien poziom wypowiedzi, by traktowali nas poważnie.

Ludzie, którzy posługują się językiem opartym na obrażaniu, nienawiści i błędach gramatycznych – delikatnie mówiąc – nie powinni zajmować miejsca w życiu publicznym. Ale w internecie wszystko wszystkim wolno, więc antysystem jest ośmieszany w sposób ciągły i bezmyślny.

Sprzeciwiam się wulgarności w życiu publicznym i retoryce pana Stonogi. Chce dobrze, ale poziom jego wypowiedzi jest żenujący i ośmiesza tylko polski antysystem. Próbowałem to wytłumaczyć w komentarzach do tego postu.

Niestety, poziom zwolenników takiej retoryki nie pozwolił na konstruktywną rozmowę. Administrator profilu pana Stonogi usunął mój wpis. Ale wybrałem najciekawsze komentarze! Jeżeli moi czytelnicy podzielają taki poziom, to podziękuję za ich lajki

poziom

Mam jednak nadzieje, że jesteście mądrzejsi i z systemem walczycie pięknym słowem i sensownymi, inteligentnymi argumentami – nie czymś takim.

lead.ba00ae694b9adebc201d7ff030d41781

Ludobójstwo Chrześcijan w Iraku północnym. Facebook cenzuruje

To już szczyt! W Iraku trwa masowy mord na Chrześcijanach. Głowy są wbijane na ogrodzenia, ciała na pal, ludzie są paleni żywcem i ścinani publicznie! Są też masowe krzyżowania i katowania. I nikt nie chce, by te zbrodnie ujrzały światło dzienne!

Nie mieści mi się to w głowie. Na Facebookowym fun page bloga, udostępniałem materiały z masowych mordów dokonywanych przez muzułmanów z ISIS. Lewacka polityka portalu Zuckenberga skutecznie posty usuwała, a ostatecznie zablokowała moje konto. Nie mogę już publikować postów i komentarzy.

Na moim Twitterze (powyżej) będę się starał aktualizować. Tam tez będą trafiały kolejne relacje z Iraku. Poniżej wklejam jeden z udostępnionych linków

Drastyczne, tylko dla osób +18!

Proszę o udostępnianie tych zdjęć. Nie dajmy zamknąć sobie ust. I jasno mówmy NIE DLA ISLAMIZACJI. Dlaczego? Tak kończą osoby innej wiary, aniżeli „religii pokoju”.

orzel_c

Nie dam więcej opluwać Polaków! Obudź się Polsko

Koleżanki i Koledzy, czołem wielkiej Polsce! Świat jest piękny, ale pełen ludzi nienawistnych. Ludzi, którzy nie rozumieją pojęcia wiara, Ojczyzna, patriotyzm i szacunek do wspaniałej historii. Ci ludzie toczą pianę że jesteśmy solidarni, że pomagamy sobie pod znakiem Krzyża i że jesteśmy wierni przykazaniu miłości.

Nikt nie nawołuje do nienawiści wobec drugiego człowieka. Nierówności społeczne będą zawsze i nie zbawimy całego świata od cierpienia. Nawet Ojcu Pio się nie udało wziąć na swoje barki całego cierpienia świata.

Koleżanki i Koledzy!

Jako patriocie trudno mi pogodzić się z myślą, jak moja siostra Polaków nienawidzi, a Polski najbardziej. Przeszła wiele i wywarło to olbrzymi wpływ na jej psychikę. Moja siostra wyrzekła się Polski i rodaków już dawno. Żyje na emigracji, a oprócz kotków i myszek utrzymuje osobę niepracującą z Indii, która doi z niej ile tylko może. Będąc dwa miesiące w Anglii, byłem tego świadkiem.

Moja siostra jest przykładem osoby anty polskiej, mającej nas, ideowych spadkobierców elity przedwojennej Warszawy za nazistów, hitlerowców – a jeśli dorzucimy do tego naszą wiarę – średniowiecznych katoli. Ola reprezentuję całą rzeszę – że tak niefortunnie to ujmę – ludzi, którzy na nasz kraj plują.

Modne jest odrzucanie naszego kraju i wiary błotem. Modne jest wysuwanie do naszego kraju roszczeń i opluwanie nas. Pora powiedzieć dość. Ja mówię dość traktowaniu Polaka jak gówno, a Polski jak ściek!

Jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy Polakami i mamy do tego prawo. Bo nie po to oddawaliśmy za Polskę życie. Nie po to uświadamiamy, działamy u podstaw. Nie dajmy się opluwać i obrażać tylko za to, że jesteśmy Polakami. Jesteśmy narodem WIELKIM i zasługujemy na WIELKĄ POLSKĘ.

Oni się nas boją. Boją się masy młodych ludzi. Ludzi, którzy z Chrystusem idą ramię w ramię. Którzy korzystają z internetu, znają języki i są wykształceni. Oni mają milicję, oni mają władzę, ale my mamy Boga i ludzi. STOP żydowskim roszczeniom. STOP imigrantom. Patrioci za granicą? Tu jest wasz dom :)

Nie zgadzam się by ktokolwiek Polskę obrażał. Nikt nie ma do tego prawa. Dopóki mam siłę, będę walczył o dobre imię Polski. Jesteśmy synami bohaterów. My jesteśmy bohaterami.

Przysięgam ziemi polskiej i narodowi polskiemu, że do ostatniej kropli krwi, do ostatniego tchu nienawidzieć będę wroga – który zniszczył Polskę, do ostatniej kropli krwi, do ostatniego tchu walczyć będę o wyzwolenie Ojczyzny, abym mógł żyć i umierać jako prawy i uczciwy żołnierz Polski.

Tak mi dopomóż Bóg.

bierzemysprawywswojerce

Na rozstaju dróg

Niejako parę miesięcy temu stanąłem na rozstaju dróg. Młodzież Wszechpolska, która oficjalnie pełni rolę młodzieżówki partii Ruch Narodowy nie pokrywa się z moim poglądem na świat. Podobnie z samą partią.

Powodem była kampania Mariana Kowalskiego i brak zaangażowania na stopniu centralnym. Wojewódzkie oddziały i miejskie koła MW robiły co mogły, by Marian Kowalski podróżował tak, jak na kandydata na prezydenta przystało.

Szkoda że parcie na stołki i zamknięcie się całkowite na krytyczne spojrzenia skreślił to ugrupowanie jako nadzieję na przebudowę Polski i zmianę systemu. Powstanie upadło. I sami to będą zauważać jak poznają ‚jedynki’, ‚dwójki’ i ‚trójki’ Kukiza.

Ze środowiska narodowego rezygnować nie zamierzam. Zawsze sprzeciwiałem się kolaboracji z wątpliwymi środowiskami takimi jak partie Janusza Korwin – Mikkego czy kaprysy Pawła Kukiza. Zawsze pisałem, by skupić się na swoim statucie i pracy u podstaw, nie na szukaniu okazji żeby jak najszybciej wskoczyć na stołek pod przykrywką jak najszybszych zmian.

Obóz Narodowo – Radykalny, który prowadził konsekwentną i merytoryczną krytykę RN, kieruje się znacznie mi bliższymi wyznacznikami. Przede wszystkim – w granicach rozsądku oczywiście – każdy może swoje zdanie mieć i je mówić – jak z moich obserwacji wynika. Nie widziałem też by odtrącał krytykę. Ale.

Niezależnie w jakiej organizacji będę ideały narodowe zgłębiał i rozwijał te już poznane, cieszę się, że środowisk tych jest wiele, a co najważniejsze – daleko im do ulegnięcia pokusie mandatu poselskiego. Mówię o nowoczesnym patriotyzmie i życiu i śmierci dla narodu w kontekście narodowego dobra, jakim jest Polska. Polska, nie ‚ten kraj’.

RN

Refleksje po upadku powstania

Tytuł oczywiście jest nawiązaniem do obecnej sytuacji. Marian Kowalski ogłosił że nie będzie startował z bandą Kukiza, który zebrał wszystkich ‚niepokornych’, ale wobec swoich przełożonych w innych ugrupowaniach, nie wobec systemu. Pamiętacie może jak pisałem TUTAJ by bez pośpiechu iść do celu i co może przynieść szukanie koalicji na siłe, byle już? A o parciu obecnych liderów Ruchu Narodowego na władzę? Zobaczcie więc, czy miałem racje czy nie. 

Wielu rozczarowań doświadczyłem jako ideowiec narodowy. Najpierw brak możliwości wyrażenia swojej opinii, później zamknięcie się partii Ruch Narodowy na krytykę ze strony innych środowisk narodowych, a kończąc na przewartościowaniu Młodzieży Wszechpolskiej w młodzieżówkę Ruchu Narodowego.

Ostatnie lata działalności – poczynając od wyborów samorządowych – były działaniem tylko na plus. Narodowcy częściej byli w telewizji, promowaliśmy nowoczesny patriotyzm, uczestniczyliśmy w życiu lokalnym. Aż nadszedł ten pamiętny wieczór wyborczy Mariana Kowalskiego.

Potwierdzą to moi koledzy i koleżanki, że odkąd dowiedziałem sie o tym wieczorze, byłem krytyczny. Apogeum było pstrykanie się Ciechanem z Jackiem Wilkiem. Parcie na władzę. Później pojawił się Kukiz, który urwał 20% poparcia. Więc poszli do Kukiza. A z list Kukiza wyrzucają narodowców i zapisują byłych członków PO, Ruchu Palikota, Solidarnej Polski, Polski Razem, PiSu itd.

Cieszę się, że Marian Kowalski powiedział dość. Szanuje go niesamowicie za jego charyzmę i ideowość. Szkoda, że został tak wykorzystany. Jeśli uda mu się dostać do Sejmu, czego mu z całego serca życzę, wniesie wiele dobrych wartości do Parlamentu.

Cóż mogę teraz rzec. Powstanie upadło, czuje, że cała działalność prowadzona od wyborów samorządowych poszła na marne. Ruch Narodowy jako symbol myśli narodowej w Polsce, chcąc współpracować z Pawłem Kukizem skompromitował się zarówno wśród narodowców, jak i zwykłych wyborców, którzy zobaczyli w nim kolejną, anty systemową partię prawicową. A przecież myśl narodowa jest wyjątkowa…

Scena_bitwy_z_Pana_Tadeusza_Ossolineum

Bez pośpiechu do celu

Co dalej z Ruchem Narodowym? Będzie koalicja? Czemu mówiliście inaczej pare lat temu? Jak skomentujesz wynik wyborczy? 

Otóż, koleżanki i koledzy, wszystko po staremu, ale z głową i umiarem. Nie może mieć miejsca żadna, ale to żadna rozmowa, która dotyczyć będzie jakielkolwiek koalicji. Parę lat temu stanęliśmy przed bardzo trudnym zadaniem, zmiany systemu, rozbicia układu. Nie bądźmy hipokrytami. Skoro zobowiązaliśmy się do zmiany, dokonamy jej. Nigdzie nie może się śpieszyć. Rok za rokiem, zdobywajmy te 0,2% więcej. Nie idziemy ani po stołki, ani po wpływy. Jeśli komuś się do tego śpieszy – droga wolna, ale jego czas w Ruchu Narodowym dobiegł końca. Nawet jeśli jest w zarządzie partii, czy sprawuje zaprzyjaźnione funkcje w stowarzyszeniach i fundacjach. Trzeba to jasno powiedzieć. To nie jest kolejna partia do układów.

Czy obecny stan rzeczy jest idealny? Oczywiście, że nie. Wynik wyborczy rozczarował, ale pokazał tylko ile jeszcze musimy pokonac przeszkód. Musimy mieć otwarte oczy i myśleć za siebie, a nie ślepo podążać za obecnym nurtem kierującym RN. Kolejny raz powtarzam, że w chwilach takich jak ta, należy przypomnieć sobie wszystkie ideały, które mieliśmy w sercu decydując się na walkę o lepszą Polskę. By tak było, musimy najpierw posprzątać swoje podwórko.

A przed ucztą potrzeba dom oczyścić ze śmieci ;
oczyścić dom , powtarzam oczyścic dom
dzieci!

dobro

Nie takie wszystko piękne, jak jest namalowane

W literaturze nie brakuje przykładów, mówiących o dokonywaniu wyborów pomiędzy tym co łatwe, a tym co słuszne, lub tym co mówi rozum, a tym jak „należy, by było poprawnie”. Złożoność tych zagadnień przeanalizowałem dzisiaj na swoim przykładzie – co doprowadziło w ogónym rozrachunku do pewnego rozczarowania – ale było niezbędne, by wypracować sobie własną strategię sukcesu i plan na przyszłość. 

Choć nie powinien budzić zdziwienia fakt, że współczesna agresja kapitalizmu nakazuje postępować czasami wbrew sumieniu, byle by więcej „wyklikać”, niekiedy człowiek, będący podstawową jednostką – w tym przypadku – korporacji jest tylko trybikiem, który tą korporację nakręca. Tak, jest to swoisty aksjomat, rzecz oczywista, ale skoro od tej jednostki zależy dzieło, które tworzy – w każdym przypadku – to czy nie powinna być ona najbardziej uprzywilejowana?

Wracając do przykładu literatury, mimo dokonania wyboru zgodnego z ideologią i wartościami jednostki, nie jest to zawsze wybór doskonały. Mówiąc kolokwialnie, można się na dobrych chęciach przejechać, a akcentując ordynarnie i tak źle, i tak nie dobrze. Rodzi się pytanie, czy kierować się w takich przypadkach dwulicowością i egoizmem, czy przyjąć na siebie część konsekwencji dokonanego wyboru?

Te teoretyczne – w moim przypadku autopsyjne – rozważania, doprowadziłem w pewnym sensie do podsumowania. Należy być takim, żeby być dobrym, a wyznawany słuszny system wartości ustalić w hierarchi jako dobro najwyższe, do którego trzeba nieustannie dążyć. Bo tylko ono, nie żądza kapitalizmu jednej strony, czy wybuchowość charakteru drugiej strony naszych decyzji, doprowadzi nas do spokoju własnego sumienia. A zarówno dla Boga, jak i dla nas, to powinny być najważniejszy wyznacznik naszego działania.

narodowcy

Echa konwencji

Nie milkną echa niedzielnej konwencji naszego kandydata na Prezydenta RP. Wspominam oczywiście o środowisku współtworzącym Ruch Narodowy. Mimo obecności mediów głównego nurtu, krótki materiał przygotowała tylko telewizja Superstacja – za przyzwoitość dziękujemy. 

Za podsumowanie konwencji brał się nie będę. Ale zwracam uwagę, że z ust naszych liderów padło wiele ważnych zdań. Mimo widocznego zmęczenia na twarzach sztabowców, kolejny raz usłyszeliśmy słowa, które pokrzepiły nas do dalszej działalności i pełnego zaangażowania się. Roboty jest pełno, więc zamiast narzekać i żalić się na siebie, skupmy się na naszych wspólnych celach ideowych, a nie na wyimaginowanych i tudzież niepotrzebnych pretensjach.

Nie będę przytaczał tutaj dosłownych wypowiedzi, pełny zapis konwencji znajdziecie na YouTube. Przed nami bardzo ważny czas. Rok wyborczy, pracy jest dwa razy więcej. Idzie już całkiem dobrze, ale zauważam jeden problem. Często zapominamy, że Ruch Narodowy to nie firma, do której przychodzimy na kilka godzin, a później zamykamy biuro i wracamy do domów. Ruch Narodowy to projekt, który zdecydowaliśmy się tworzyć w domach, wśród znajomych, w zakładach pracy, w szkołach, na uczelniach w tramwaju a przy okazji na spotkaniach. Tak samo, jak zapominamy o ciągłej rekrutacji ludzi. Nie da się czegoś zmienić od czasu do czasu pojawiając się na spotkaniach we własnym gronie. Zapraszajmy ludzi, tłumaczmy im gdzie popadnie. Bądźmy przygotowani na ewentualne pytania, miejmy wiedze historyczną i empatię, by zachęcić innych do myślenia. Tylko tak zdołamy w przyszłości doprowadzić do zmiany – zarówno tej światopoglądowej przeciętnych Polaków – jak i realnej, zmiany w systemie państwa polskiego.

I tak jak powiedział kol. Krzysztof BosakTrzeba kreować swoich liderów. A nie tylko siedzieć, narzekać i pisać negatywne komentarze w internecie!

Bardzo ważne słowa! Pomagajmy w swoich kołach i okręgach, włączajmy się w ich projekty, ale sami podejmujmy inicjatywy. Od naszej chęci, zaangażowania i pracy zależy przyszłość wspaniałego projektu, jakim jest Ruch Narodowy, ale i przyszłość Polski i następnych pokoleń Polaków. Praca, praca i jeszcze raz praca. A efekty nadejdą. Wkrótce.

Czołem Wielkiej Polsce!

Wierzący praktykujący? Nie, dziękuję

Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii. Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. 

Tak dumnie głosi artykuł 53. Konstytucji RP. Dzięki tym słowom możemy swobodnie i bez przeszkód rozwijać swoje poglądy religijne. Ba! Moc tych paragrafów uprawnia nas również do swobodnego głoszenia przykazań wiary oraz kierowania się nimi zarówno w życiu prywatnym, jak i w sferze publicznej, z czym w zasadzie nie powinno być problemu, gdy większość Polaków deklaruje czynną wiarę, dumnie mieniąc się katolikami. Pełna zgoda i zrozumienie…
Teorii byłoby na tyle.

Polska nie jest państwem wyznaniowym. Nie jest także państwem totalitarnym, w którym pozbawiona jakichkolwiek granic i zahamowań indoktrynacja wkracza z buciorami w życie obywateli, nakazując im wierzyć, a przynajmniej głosić, takie czy inne wyznanie. W dzisiejszej rzeczywistości narzędzie to ma do odegrania inną funkcję, ale nie o tym mowa.
Wydaje się, że jedyny stosunek, na jaki można wskazać w relacjach Państwo – Kościół, to zapewnienie przez to pierwsze odpowiednich warunków swoich obywatelom do swobodnego wyznawania wiary oraz postępowania zgodnie ze swoim sumieniem. Bez jakichkolwiek nacisków, dyskryminacji, upokorzeń z tej racji. Oficjalnie. Tak nakazuje Konstytucja. Przyglądając się praktyce nasuwa się jednak niemal automatycznie refleksja – czy umieszczenie takiego artykułu w ustawie zasadniczej było spowodowane utopijną wizją rzeczywistości? Bezkrytyczną wiarą? Nadzieją?  A może chodziło o wywołanie efektu psychologicznego – jakoby zapisanie czegoś w konstytucji miało skłonić obywateli do pożądanych zachowań? Jeśli tak, to niestety, nie wyszło. Przykro, drodzy ustawodawcy, najwyraźniej minęliście się z rzeczywistością.

Praktyka coraz wyraźniej pokazuje, że artykuł zapewniający wolność wyznania jest dziś w zasadzie piękną zbitką słów, ubogacającą konstytucję. I w zasadzie tyle. Bo sytuacja, w której zabrania się noszenia „biżuterii” w kancelarii osoby pełniącej najważniejszą funkcję w państwie, zdejmowanie krzyży z placówek oświatowych i instytucji, wszechobecna nagonka na Kościół – bynajmniej zdają się nieco odbiegać od owych gwarancji. A rozpaczliwe próby usunięcia ze szkół lekcji religii? Aż tak rażąco godzi to w uczucia religijne mniejszości? Ach no tak, zapomniałabym – przecież jest kryzys! Cięcia, redukcje, oszczędności. Koszty związane z finansowaniem katechez z pewnością znacznie zasilą budżet państwa, pozwolą mu przełamać impas i podźwignąć w końcu z dołka ciemności i zacofania światopoglądowego. Z czegoś przecież trzeba opłacać lekcje wychowania seksualnego. Dzieci muszą być świadome! Perswazyjna argumentacja zalet in – vitro i bezdyskusyjna konieczność zapewnienia mu miejsca w polskiej rzeczywistości, przedstawiona przez prezydenta przedszkolakom, jest najdoskonalszym przykładem troski głowy państwa o najmłodszych obywateli. Trzeba przecież dbać o przyszły elektorat. Najwygodniejszy. Dzieci przynajmniej nie przerwą tej próby mądrych dywagacji.

Przeważająca większość polityków deklaruje wiarę katolicką. Stąd oczywiście prorodzinna polityka rządu, która za cel obiera sobie ochronę życia ludzkiego. Cóż za patos! Żeby jednak nie było zbyt standardowo, jak to z oklepanymi tematami bywa, do realizacji tej sztandarowej niemal tezy nasza „elita” obrała niestandardowe metody. W ich to ramach na przykład przeprowadza się zmasowioną nagonkę na lekarza, który nie chce zabić nienarodzonego dziecka. To nic, że nie chciał on mieć udziału w zamordowaniu niewinnej, bezbronnej istoty i próbował przekonać do tego jej rodziców. To nic, że postępował zgodnie z klauzulą sumienia i wiarą, która nakazywała mu bronić podstawową wartość, jaką jest życie. To nic, że większość społeczeństwa polskiego deklaruje wiarę katolicką, wyraźnie zakazującą stosowania takich praktyk. Odważył się kierować przykazaniem religijnym, więc dostał za swoje. A że w międzyczasie trzeba było zatrzeć jakoś aferę taśmową – sytuacja idealna!

Pod jeden dywan zamieciono wszystkie brudy. I jest pięknie. Problem tylko z tym, że bez końca tego czynić się nie da. Z czasem i dywan przesiąknie brudem, a wtedy już nie sposób nic ukryć. Ale spokojnie, drodzy rządzący, niczym się nie przejmujcie. Wasza wiara nakazuje miłosierdzie, ludzie wam wszystko przebaczą. W końcu taki mają z was przykład – wyrozumiałości, empatii, szacunku do innych. Życie toczy się dalej. Nie ma co zawracać sobie głowy jakimiś skargami, rozpaczliwymi krzykami, wołaniem o pomoc. W końcu każdy musi dźwigać swój krzyż, prawda? Wy róbcie swoje, a w Wielkanoc udajcie się ze święconką do kościoła, weźcie udział w ważnych, nagłośnionych uroczystościach religijnych – najlepiej z udziałem wielu dziennikarzy, coby mogli pokazać niegodnym grzesznikom świadectwo waszej wiary, w sondażach deklarujcie pełną wierność katolickim korzeniom, stanowiącym tak ważny przecież fundament polskości. Tak, żeby następnym razem Polska zajęła pierwsze miejsce w europejskich rankingach.

cropped-21.jpg

Niesiecie proporce nadziei

Największą przyjemność sprawia mi ostatnio to, że narodowców widać. Są na obchodach historycznych wydarzeń z proporcami i flagami, podczas akcji promocyjnych, jak „Kupuj Polskie”, mijamy eleganckich gentlemanów z wpinką szczerbca, czy Ruchu Narodowego.

44444444444

Jakiś czas temu pisałem, że zapanowało błędne  przekonanie, że nastąpiła moda na patriotyzm. Oczywiście, że to nie moda, ale efekt pracy i uświadamiania ludzi, że należy być dumnymi z historii. I to właśnie ta duma, nie patriotyzm – który jest stanem chwilowym, ukazującym się przy określonym wydarzeniu, czy rocznicy – jest widoczna wśród coraz większej masy ludzi. Komu to zawdzięczamy? Nikomu. Sami przychodzimy na spotkania organizacji patriotycznych, angażujemy się w jej funkcjonowanie, pomagamy przy wielu przedsięwzięciach, słowem – każdy z nas, kochających Polskę – jest po części autorem tego sukcesu. O narodowcach nie mówi się już tylko i wyłącznie jako bandytach z Marszu Niepodległości. Ludzie widzą, że działamy na ich ulicach, że jesteśmy obecni w życiu naszych małych ojczyzn, że siedzimy nad książkami i studiujemy Dmowskiego, Mosdorfa, czy Balickiego. Po to, by wiedzieć więcej.

Wiadomo, że wciąż działa zawsze czujny aparat policyjny i media, które pokażą nas jako bandę ogolonych faszystów, jak przedstawiali nas Tusk, Komorowski, Bierut, czy Jaruzelski. Nadchodzi ten czas, że ludzie sami przestaną oglądać TVN i wierzyć propagandzie PO, PiSu, SLD, czy PSL. Zauważą, że jesteśmy blisko nich, a pomagamy ze zwyczajnej uczciwości, nie przed kampanią, czy pod publikę. Dlatego pracujemy u podstaw, uczymy tego, że pracujemy na wspólne dobro, na nasz wspólny okręt, jak okręślił naszą Ojczyznę Piotr Skarga. Praca, przez ciągłą naukę, to nasza dewiza.

Dzięki samozaparciu, dyscyplinie i wsparciu kolegów i koleżanek osiągamy pewną popularność. A co najważniejsze, mamy wspólny cel, jakim jest wielka Polska. Zdaje sobie sprawę, że większość z nas jest młoda, ale pamiętajmy, że jesteśmy pierwszym pokoleniem, które nie jest skażone PRL-em. Jesteśmy u początku drogi i nie wiadomo, czy za naszego życia zobaczymy bardziej widoczne efekty naszej pracy – ale nie oznacza to, że nie warto. Ktoś musi przetrzeć szlak, którym szli endecy. Kiedyś sam zacząłem się zastanawiać czy warto, ale gdy zobaczyłem młodszych ode mnie, którzy z flagami manifestowali za wolnością, postanowiłem sobie, by cieszyć się z każdej nowej osoby w organizacji, z każdego poznanego nacjonalisty i każdej chwili jakiej spędzam z ludźmi, dla których Polska jest dobrem najwyższym. Ufam, że za 100, 200 lat, nasze pokolenie będzie wspominane jako prekursorzy, pierwsi rycerze wolnej, niepodległej, wielkiej Polski. Ale by tak było, nie patrzmy w przyszłość, tylko żyjmy tu i teraz dla naszych społeczności.

Narodowe pozdrowienia!
Czołem Wielkiej Polsce!