Archiwa kategorii: Felieton

Bracia z Ukraińskiej SRR

- Tylko synowie wielkich narodów, tacy jak Ukraińcy, potrafią tak walczyć i pięknie mówić o własnej ofierze - tak mówił w Radzie Najwyższej Ukrainy obecny Prezydent Polski. Podczas wizyty na Ukrainie nasz pan Prezydent po raz kolejny ukorzył się przed Wielką Ukrainą.

Bronisław_Komorowski_official_photo

- Nie możemy zapomnieć o bohaterach, którzy walczyli o wolność waszego kraju - mówił w ukraińskim parlamencie. - Apogeum konfliktu nastąpiło w czasie II wojny, gdy przelała się niewinna krew. Gdy Polacy i Ukraińcy stawali przeciwko sobie, zawsze korzystał z tego ktoś trzeci, kto czyhał na naszą wolność - mówił Komorowski. Zastanawiam się coraz poważniej, czy nasza głowa państwa nie panuje już nad postępującą chorobą, czy może nachlała się tam bimbru i nie za bardzo zdawała sobie sprawę z tego co mówi? Konkluzja mnie jednak przeraża, bo wójt albo tak dużo pije, albo zdiagnozował się za późno i choroba wciąż postępuje.

Dowiedzieliśmy się również, że Polska udzieli Ukraińskiej SRR kredytu. 100 milionów euro na odbudowę Donbasu. Można by rzec kto bogatemu zabroni. W tym samym czasie zamykany jest gdański pałac młodzieży, a polskie placówki opiekuńcze gospodarują każdym groszem. Wiem, bo w rodzinie mam pracownika Centrum Placówek Opiekuńczo – Wychowawczych. Ukraińcom płacimy za edukację, płacimy im za stypendia, dajemy im wizy (Komor mówił też o tym, że będzie walczył o zniesienie wiz dla Upaińców sic!), zapewniamy im byt. A kto tutaj przyjeżdża? Uchodźców tyle ile. Przyjeżdżają synki i córunie kasiastych mafiozów, albo innych oligarchów. Widać to szczególnie na Śląsku Górnym i Dolnym. Pisałem już o tym trochę na swoim blogu. Gdzie uczą się dzieciaki tych gości, gdzie żyją? Chyba nie na kamczatce, czy innym zadupiu. Oczywiście, że na zachodzie.

Brakuje około 30.000 zł miesięcznie na śniadania, obiady i kolacje dla prawie setki uczniów, dzieci Kresowian uczących się w Polsce. Koszt dziennego wyżywienia wszystkich uczniów wynosi 1920 zł. Taka kwota jest codziennie potrzebna, aby licealiści mieli zapewnione normalne warunku do nauki. Uwierzcie mi, Ci uczniowie nie mają z czego płacić za zdobywaną wiedzę. To samo dotyczy studentów. Otrzymanie stypendium socjalnego graniczy w Polsce z cudem. Tymczasem, jak czytamy na money.pl, czy innych portalach- 100 studentów ze wschodu Ukrainy już od września br., a 450 w roku 2015, będzie mogło studiować na polskich uczelniach dzięki stypendium polskiego rządu. Stypendia mają pomóc Ukraińcom w budowaniu demokracji. Koszt programu wyniesie ponad 10,7 mln zł. Komentarze internautów zwykle mają ten sam wydźwięk i Bogu za to dzięki – więcej przeczytacie pod linkiem.

 

 

W dzisiejszych czasach obcokrajowcy mogą liczyć w Polsce na większą pomoc, niż dzieci z domów dziecka, czy rodzin zastępczych (gdzie z autopsji -student wychowywany w rodzinie zastępczej może liczyć na max 500zł miesięcznie i ani grosza więcej). Gdy obserwuje Ukrainki wystrojone,wymalowane ubrane w markowe ciuchy z najnowszych kolekcji to aż mnie szlag trafia, bo ja- obywatelka Polski- wychowana w Polsce, bez rodziców muszę ubierać się w lumpeksach czy zastanawiać się bardzo często”lepiej zapłacić za czynsz czy mieć co jeść? ~ Monika

Gdy widzę że taki „polski” Ukrainiec ma lepiej ode mnie to aż płakać mi się chce z bezsilności i żalu, jak prawdopodobnie wielu w takiej sytuacji jak ja. POLSKO ZACZNIJ DBAĆ O SZARYCH POLAKÓW! ~ Maciek

Dlaczego poruszam ten problem kolejny raz? Bo nie godze się, by wójt mówił o tym, że „Polska ma kierunek bardzo pro ukraiński”, bo nie ma. Nie chce, by zniesione zostały wizy, ani otwarta granica z tą dziczą. Nie chce,by mój kraj udzielał kredytów, skoro zamyka się zakłady pracy, skoro dług publiczny sięga 59% PKB! Chciałbym, by Prezydent używał sformuowania o ‚swoich’ ukraińskich przyjaciołach,  nie chce by mówił za cały naród i używał frazy „Polska uważa”.

 

Współczesny język polityki polskiej

Język polskiej polityki rozwinął się w latach 90. XX wieku. Wydawać by się mogło, że po upadku PRL nastąpi rozkwit zarówno wolności jak i demokracji, a co za tym idzie- języka polityki, który z języka propagandy wyewoluować miał w socjolekt publicznej debaty. Fakt istnienia w tym języku słownictwa z różnych dziedzin nauki jest wynikiem tzw. natury politycznej, polegającej na rządzeniu systemowym, bądź indywidualnym, które prowadzi do rozwiązywania problemów społeczeństwa w wielu aspektach jego życia. W tym ogromnym zbiorze słów, jaki zawiera w sobie język polityki, oczywiście najwięcej pochodzi z odmiany ogólnej, która stanowi jego rdzeń[1].

okragly_stol_pap_600

Proponuję dokonać swoistego podziału języka polityki ogólnej (neutralnej, bezstronnej- oczywiście pojęcie takiej polityki jest czysto utopijne, niemniej w celu dokonania podziału, należy takie teoretyczne założenie przyjąć za punkt wyjścia). W zależności od założeń ideologicznych i programowych danego ugrupowania, czy przekonań politycznych ich działaczy język polityki posługuje różnymi dialektami. Polska scena polityczna po roku 1989 jest w tym względzie bardzo zróżnicowana. Ugrupowania polskie rozciągają się od ultraprawicowych, religijnych aż po laickie, świeckie, liberalne, ludowe, lewicowe, populistyczne. Państwo wybaczą krótką dygresję. Fenomenem dla mnie pozostanie to, że po rozpadzie bloku partii PRL-owskich nie został zdelegalizowany jawny bękart PZPR, czyli SLD i transfery tych partyjnych komunistów do innych partii podobno ‘wolnej’ III RP. Mało tego, ludzie wciąż chcą tych ludzi w życiu publicznym, skoro ich wybierają. Tzw. syndrom sztokholmski. Wróćmy do języka. Zaznaczam, że obecność jednostki w ugrupowaniu nie oznacza, że partia odpowiada poglądom działacza. Wręcz przeciwnie, dzisiejsze rotacje polityków bardziej przypominają rynek transferowy w lidze piłki nożnej, niż poważny zawód posła. Inną retorykę stosuje lewa strona, inną prawa. Nie ulega wątpliwości, że ugrupowania prawicowe są bardziej konserwatywne, że często odwołują się do Pisma Świętego, wykazują się patriotyzmem, a w swoich przemówieniach stosują liczne analogie do historii narodu polskiego i jej bohaterów. Ugrupowania lewicowe, cóż, mieliśmy przykład epizodu w polskiej polityce, obecności skrajnej lewicy, której przewodził Janusz Palikot. Projekt „Twój Ruch” rozpadł się po zaledwie trzech latach na scenie politycznej. Język skrajnej lewicy opierał się na jak największemu ‘unowocześnianiu’ myślenia obywateli. A więc wszystkie wynalazki Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, który w myśleniu lewicy zastąpił ZSRR, skupiły się w jednym programie wyborczym. Nie poruszam tu gorszących tez, jakie ugrupowania te głoszą, skupiam się wyłącznie na ich retoryce i etyce politycznej w zdobywaniu elektoratu. Nowoczesność, otwarcie na świat.

Współczesny język polskiego życia publicznego jest zakłamany. Widać to na przykładzie kolejno rządzących po 1989 roku partii. Wyrazy takie jak dobro wspólne, demokracja, praworządność, pluralizm polityczny, tolerancja dla odmiennych poglądów, godność, swobodny rozwój człowieka, wolność słowa, sumienia, wyznania, nienaruszalność praw jednostki, praca, wrażliwość na wyzysk, krzywdę i cierpienie, prawda, uczciwość, skromność, pomyślność i szczęście każdego obywatela, wartości chrześcijańskie, bezpieczeństwo i moralna odnowa narodu, spokój, ład, bezpieczeństwo, rozwój, praca, troska o dobro wspólne, Polska, zostały już odmienione przez chyba wszelkie możliwe przypadki. Przedstawiane w kłamliwy i krzywdzący dla elektoratu sposób. Komu zaufać, skoro każdy inaczej definiuje pojęcia tak podstawowe? Każda ekipa, która dostanie się do koryta powinna wydawać swój własny słownik pojęć. Politolodzy mieliby mniej analiz do przeprowadzenia. Władza się zmienia, ale pozostaje ten sam punkt widzenia my- oni. Skoro za komuny wyznaczał on głównie przepaść między społeczeństwem (my) a rządzącymi (oni), już po zaledwie roku, w 1989 prócz tego samego odniesienia, które zostało utrzymane, istnieje kilka innych wariantów, np. my Solidarność – oni postkomuniści, my Samoobrona – oni SLD, AWS, UW i kolesie z Platformy, my liberalni i oni solidarni itd. itd.

Ostatnim wątkiem, jaki poruszę, jest kultura języka. Kto choć trochę interesuje się legislatywą, pewnie pamięta, jakimi epitetami częstują się posłowie w sali obrad. Nazwanie przeciwnika politycznego oszołomem, to już prawie komplement. Leszek Miller (SLD) do Palikota „Cham z Biłgoraja”, per „siadaj kurduplu” do prezesa PiS, „lawirantka” poseł Wipler (KORWiN) do premier Kopacz (PO), „ćwok i chamski rechot” nienawistny Niesiołowski do Korwina- Mikke (KORWiN), „obrzydliwy, załgany, hipokryta Ziobro” i wiele, wiele innych. Efektem tego jest, że część społeczeństwa, obserwując chamstwo, prostactwo, brak kultury osobistej i nieumiejętność posługiwania się językiem polskim wśród części elit politycznych, stwierdziła – szkoda na to czasu. Część polityków kultywuje jednak prostactwo językowe. Albo nie potrafią inaczej mówić, albo wiedzą, że jeśli będą lepiej mówić po polsku, stracą kontakt z elektoratem.[2]

Język polskiej polityki jest taki, jaki danemu ugrupowaniu pasuje. Chamstwo, wulgarność, kolokwializm w najważniejszych debatach świadczy o poziomie nie tylko naszych reprezentantów, ale i o poziomie większości elektoratu, która poszła na wybory. Można żywić nadzieję, że tegoroczne wybory coś zmienią, lub wziąć sprawy w swoje ręce, iść na wybory i zagłosować tak, by reprezentacja sejmowa była elokwentną elitą, a nie post komunistycznym chamstwem na utrzymaniu polskiego podatnika.

[1] K. Ożóg, O języku współczesnej polityki, „Polityka i Społeczeństwo” 4/2007, Rzeszów 2007

[2] M. Czyżewski, Jazgot polityczny, „Tygodnik Powszechny”, 19.03.2003 r.

Kroniki gajowego

Ostatnie wojaże naszego Prezydenta po Japonii zna już chyba każdy użytkownik internetu. Gwoli przypomnienia- podczas wizyty w parlamencie japońskim, Bronisław Komorowski nie tylko zawołał na szefa BBN Stanisława Kozieja „Szogunie”, ale wprawił w osłupienie swoim brakiem taktu, stając w butach na miejscu japońskiego marszałka parlamentu. Tak po prostu. Wisieńką na torcie tej sytuacji jest to, że roześmiany gajowy nie zwracał uwagi na oburzenie i szok malujące się na twarzach gospodarzy. Stał dumnie, niczym po upolowaniu 300 kilogramowego odyńca i grzmiał „mój szogunie”. Polski MSZ tłumaczy, że Prezydent wszedł jedynie na podwyższenie, a nie na fotel, japońscy dziennikarze tłumaczą, że fotel po prostu  nie jest za wysoki i być może nasz „puszysty” reprezentant nie zauważył gdzie staje, a internet jak zwykle nie wybacza. Z okazji kolejnego faux pax przedstawiam ranking wpadek urzędującej głowy państwa.

Bronisław_Komorowski_official_photo

Miejsce 12. Komorowski zasypia w Kościele. I to nie na byle jakiej, codziennej Eucharystii. Przysypiał podczas inauguracji własnej prezydentury. Oczywiście PO miało wtedy wytłumaczenie- ale Niesiołowski i Kwaśniewski też przysypiali!

Miejsce 11. Znowu o Japonii! Zdanie „Łączę się w bulu i nadzieji” jest wśród Polaków znane równie dobrze, jak słowa Jana Pawła II „Niech zstąpi duch twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”. Tym razem usiadł w fotelu cesarza? Nie, wpisywał się do księgi kondolencyjnej wystawionej w ambasadzie Japonii celem złożenia wyrazów współczucia wobec ofiar tsunami. Musiało być ciężko z geografią w liceum. I z polskim.

Miejsce 10. Polacy czytelnicy! Czyż Polki nie są najpiękniejsze na świecie? Oczywiście, że są! Pan Prezydent też to wie. Pewnie dlatego będąc w Danii przeżył szok. Podczas spotkania ze studentami w Rzeszowie opowiadał:  -Chciałem tam zobaczyć statek marynarki. Służyły tam kobiety i nie rozumiałem, dlaczego taka sytuacja nie powoduje tam żadnych problemów. Kiedy mnie tam zawieziono i pokazano statek, zrozumiałem. Dunki nie są najpiękniejszymi kobietami, a to były… kaszaloty (śmiech)”. Brawo Bronek! Tylko nie myśl na głos, jak będziesz w Niemczech.

Miejsce 9. Pierwsze spotkanie z Obamą. ”Bo z Polską i USA to jest, panie prezydencie, jak z małżeństwem. Swojej żonie należy ufać, ale trzeba sprawdzać, czy jest wierna”. Tłumaczka przekazała Obamie, że Bronek sugeruje, że zdradza go żona, Barack robi zniesmaczoną minę a Joe Biden wybucha śmiechem i poklepuje przywódców po barkach. A może wiceprezydent bał się wyjścia prawdy na jaw?

Miejsce 8. Podczas spotkania Trójkąta Weimarskiego w Warszawie, na trzech przywódców był jeden parasol. I tu pojawia się dyplomatyczny węzeł gordyjski. No, bo albo samemu moknąć, ale na swojej ziemi to nie wypada, albo mokła będzie Merkel, albo Sarkozy. Padło na Sarkozy’ego. I tak przegrał wybory. Podczas tego samego spotkania gajowy usiadł wpierw, a później pani Kanclerz i pan Prezydent. To jednak łatwo wytłumaczyć- pewnie były tylko dwa krzesła, kto pierwszy ten lepszy!

Miejsce 7. W 2010 roku w Bogatynii była wielka powódź. Przyjechał Prezydent ze świtą i rzekł do powodzian:  ”Woda ma to do siebie, że się zbiera i stanowi zagrożenie, a potem spływa do głównej rzeki i do Bałtyku”. Pojechał pod Bielsko i kolejna mądrość: – „W zeszłym roku powódź, w tym roku powódź, więc pewnie ludzie są już oswojeni i obyci z żywiołem”. No czego chcecie lemingi. Sorry, taki mamy klimat!

Miejsce 6. Jan  Paweł Trzeci! Rzekł Prezydent przytaczając słowa papieża Polaka, uczestniczył w konferencji zorganizowanej w Belwederze. Jej tematem była „Myśl europejska Jana Pawła II”. Na sali nie zabrakło kościelnych hierarchów, w tym metropolity warszawskiego kard. Kazimierza Nycza. Zwieńczył to dopracowanym do perfekcji „hehehe”.

Miejsce 5. Podczas apelu poległych Bronisława zaatakował mały głód. Chciał dyskretnie zjeść krówkę, wyszło mniej dyskretnie, niż chciał. Ciekawe, czy papierek schował do kieszeni, czy wrzucił pod buta.

Miejsce 4 i medal brązowy. Maj 2010, powołanie BBN (tej od Szoguna). Na konferencji prasowej przekonywał do słuszności jej istnienia opierając się na wydrukowanej z Wikipedii notce. A podobno Wikipedia nie jest poważnym źródłem. Morzna? Morzna!

Medal posrebrzany. Pogrzeb Wisławy Czymborskiej. Znaczy Szymborskiej, tej poetki. Ale Komorowski jej chyba nie czytał, ani w szkole, ani z Anką przed snem. Biedna, w trumnie się przewracała.

Medal srebrny z gwiazdą orderu ośmieszenia Polski otrzymuje sytuacja, gdy w Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego Prezydent inaugurował rok akademicki. Znowu się chłop przejęzyczył, nazywając ją Uniwersytetem Stefana Karola Wyszyńskiego. No co za różnica, przecież Wojtyła i Wyszyński do jednej bramki strzelali.

1 miejsce, medal złoty i wieniec laurowy made in China bezdyskusyjnie wygrywa ostatnia rozmowa Bronia z Moniką Olejnik w „Kropce nad i”. Komorowski świeżo po obiedzie (żur chłopski z kiełbasą, na drugie schabowy z kapustą) musi jeszcze odpowiadać na trudne pytania, zamiast przeznaczyć pół godzinki, na jeszcze więcej słoninki. http://www.tvn24.pl/kropka-nad-i,3,m/kropka-nad-i-prezydent-odpowiadal-na-pytania-moniki-olejnik,515897.html Podczas rozmowy kiwnęło mu się, niczym Zagłobie bo uczcie. Oczywiście ani słowa przepraszam, każdy przecież może purtać i bekać w swoim domu.

Puentą tych wpadek jest jedno zdanie: Qualis rex, talis grex! Vivat Komorovski!

 

Równo, nie równo

Tak zwana „III RP” lub Republika Okrągłego Stołu w założeniach miała być najwspanialszym tworem polskiej państwowości. Odrodzona niczym feniks z popiołu, świeżo po zrzuceniu jarzma komuny, miała śmiało wkraczać w nowy, lepszy wiek XXI. Wyszło jak wyszło i kto mądrzejszy ten wie, a kto mniej mądry- zachęcam do nauki historii i odsyłam do książek. Urodziłem się już po ruskiej okupacji, jestem członkiem pokolenia, które nie pamięta szarego PRL-u. Lata dorastania, zdobywania wiedzy, poszerzania zakresu widzenia świata, przenikania intryg szytych grubumi nićmi-stop. Dochodzimy do momentu dzisiaj. Dzisiaj jestem studentem, a w mojej głowie wśród dżungli mózgu, kilka hektarów zajmuje to, co w kraju mi się nie podoba. Dziś chciałem opowiedzieć o szczególnie upierdliwym chwaście.

2470

Polonia, patria nostra, mieszkańców Kresów traktuje co najmniej źle. Szczególnie ludzi młodych. Oczywiście są ludzie, którzy bez pomocy sobie radzą i śmiało w przyszłość wkraczają. Niestety, mało jest osób, które mają warunki, by wybić się z sowieckich republik (dzisiaj pozmieniały te republiki nazwy, ale sens istnienia jest ten sam, stąd zmiana nazwy jest głupotą i pisze po staremu). Dzieci kresowian, często uciekające do Polski z powodu sytuacji materialnej rodziców (prościej: rodziców nie stać na utrzymywanie dzieci) często nie mogą zacząć samodzielnego życia od 0. I tu powinna się pojawic pomoc państwa polskiego. Właśnie, powinna. W tej chwili brakuje około 30.000 zł miesięcznie na śniadania, obiady i kolacje dla prawie setki uczniów, dzieci Kresowian uczących się w Polsce. Koszt dziennego wyżywienia wszystkich uczniów wynosi 1920 zł. Taka kwota jest codziennie potrzebna, aby licealiści mieli zapewnione normalne warunku do nauki. Uwierzcie mi, Ci uczniowie nie mają z czego płacić za zdobywaną wiedzę. To samo dotyczy studentów. Otrzymanie stypendium socjalnego graniczy w Polsce z cudem.

Tymczasem, jak czytamy na money.pl, czy innych portalach- 100 studentów ze wschodu Ukrainy już od września br., a 450 w roku 2015, będzie mogło studiować na polskich uczelniach dzięki stypendium polskiego rządu. Stypendia mają pomóc Ukraińcom w budowaniu demokracji.

Zaprezentowany przez Polaków stronie ukraińskiej pakiet stypendialny Polski Erasmus dla Ukrainy ma pomóc we wzmacnianiu aspiracji europejskich Ukrainy i w budowaniu demokracji – zaznaczyła minister nauki Lena Kolarska-Bobińska

Koszt programu wyniesie ponad 10,7 mln zł. Dofinansowanie polskiego rządu obejmie studia licencjackie, magisterskie i doktoranckie na uczelniach (państwowych lub prywatnych) i koszty utrzymania studiującego w czasie rocznego pobytu w Polsce. Otrzymają też po 900 zł stypendium na utrzymanie. Prosze nie przeklinać :) To nie koniec. Tymczasem w Rzeszowie, studenci ukraińscy proszą o pomoc finansową, bo „w efekcie dramatycznej obniżki kursu hrywny mają coraz większe problemy z utrzymaniem się w Polsce”. Studenci, którzy nie mają Karty Polaka, muszą opłacać czesne za studia. Dokument to prośba o finansowe wsparcie dla Ukraińców studiujących w Polsce, w formie np. stypendiów, dodatków mieszkaniowych, zapomóg. Jak donosi stacja TOKFM:

Na lubelskim UMCS studiuje około tysiąca Ukraińców: 400 ma Kartę Polaka, reszta nie. – Jeżeli chodzi o studentów pochodzenia ukraińskiego pobierających świadczenia socjalne (510 lub 620 zł), to jest to u nas grupa 340 osób. Są to osoby z Kartą Polaka. Pełnopłatni studenci pochodzący z Ukrainy nie mogą ubiegać się o te formy pomocy – informuje Aneta Adamska z biura prasowego UMCS.

Jacy są ukraińscy studenci?

Oczywiście, są różni studenci. By dokonać zestawienia, poprosiłem o pomoc dwóch kolegów z UMCS w Lublinie, UW i Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Od siebie dołączam opinię z autopsji, czyli Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Początkowo cisi i wycofani. Na kierunku, który studiuję dziennie, połowę stanowią Ukraińcy. Z czasem zaczęli łączyć się w grupki, kojarzyło mi się to ze zróżnicowaniem rasowym USA. Czarni z czarnymi, biali z białymi, a meksyki z meksykami. Tak i tutaj, Ukraińcy, Białorusini i Rosjanie trzymają się w jednej paczce, podzielonej na mniejsze paczki. Oczywiście wiadomo dlaczego tak się dzieje. Miesiąc za miesiącem dało juz się zauważyć inne traktowanie. Podzielono nas na początku roku na grupę Polaków i obcokrajowców, czasami mamy zajęcia razem, czasami osobno. Bolało szczególnie przy zaliczeniach, gdy Polacy odpowiadali na merytoryczne pytania, a obcokrajowcy na pytania co im się w Polsce podoba i kiedy przyjechali. Ale nie tylko na UŚ takie rzeczy są zauważalne. Na kierunkach humanistycznych i psychologii wykładowcy UW mówią, że „nie widzą zasadniczych różnic między studentami polskimi a ukraińskimi. Jedni się uczą, inni niekoniecznie; jedni są bardziej, inni mniej zaangażowani. Ale tutaj dostaje się grono, które chce się uczyć i pracować w Polsce. Jesteśmy uczelnią państwową, mamy wysokie kryteria i wymagamy wysokiej wiedzy.” Z obrazu, jaki przedstawił mi kolega z magisterskich na UMCS, wynika, że Ukraińcy na kierunkach technicznych mają bardzo duże zaległości. Są słabsi od naszych najsłabszych studentów. Tą wypowiedź znalazłem w relacji radia TOKFM:

Nikt tego oficjalnie nie mówi, ale nieoficjalnie rozmawiamy między sobą o tym, że jak ktoś u nas nie zaliczy, zostanie skreślony, to na Ukrainie może trafić do wojska. I pojawia się taka myśl, żeby nie wysyłać tych bardzo młodych ludzi na wojnę – mówi pan Dariusz, wykładowca informatyki.

Co Polacy mają do Ukraińców?

Kolega z Koźmińskiego zrobił mały research wśród swojego środowiska i podzielił się ze mną przemyśleniami. Rozmawiał ze studentami kilku warszawskich uczelni. Ukraińców jest tak dużo, że cieżko przejść korytarzem i słyszeć tylko polski. Kilku żaków wprost mówi, że niedługo ukraiński stanie się w Polsce językiem wykładowym. Choć uczą się polskiego, ostentacyjnie zaciągają wyrazy, nie pozbywając się tego akcentu. Zajmują akademiki, a wykładowcy patrzą na nich przez palce. Niedawno studenci w trakcie zajęć wprost powiedzieli, że jest ukraińców za dużo, że Polska nam wszystko sponsoruje, że zajmujemy miejsca Polakom. Kto posiada Kartę Polaka, nie płaci za nic. Dodatkowo dostaje on także stypendium od rządu RP. Obecnie wynosi ono 900 zł na miesiąc.

589e996e9a6af8f3864264812cc85ba6

Co zarzuca się Ukraińcom? Nie znają polskiego. Faktycznie, gdybym ja myślał o studiach na Sorbonie, opanowałbym francuski perfect. Jest też sprawa kłamania w żywe oczy na temat znajomości polskiego. I tutaj powiem z autopsji, że byłem świadkiem jak studentka oszukiwała panią doktor, że nie rozumie pytań, aż doktor podała jej w pytaniu połowę odpowiedzi. Wchodzą do dziekanatów bez kolejki, tłumacząc się tym, że nie zrozumieli, że trzeba poczekać. Następuje też ZNACZNE obniżenie zaawansowania językowego wykładów. Z ciekawości pogrzebałem w prawie, jak wygląda rekrutacja dla Ukraińca. Otóż, żeby został przyjęty na studia, musi wcześniej przejść rozmowę kwalifikacyjną (jeśli nie ma Karty Polaka). Podobno to tylko formalność. Dziękuję, przepraszam, mam się dobrze. Łatwiej im z  zaliczeniami i egzaminami. To kolejny zarzut pod adresem zagranicznych studentów.

To o sprawach studenckich, ale co z polityką? 

Pamiętacie sprawę prof. Pazia z UWr? Rektor decyzję o zawieszeniu tłumaczył słowami, że „profesorem jest się zawsze i wszędzie”. Nie zgadzam się, ale tym wątkiem chciałem wprowadzić w poruszany w tym akapicie problem. Ukrainiec z flagą Bandery „publicznie wyraża pogląd”, a Polak (pomijam, że Polak z flagą Polski to faszysta), który skomentował tego gnoja co z flagą UPA się wozi po Polsce cierpi represje. Oburzeni? Ale to prawda.

Prokuratura w Warszawie bez podania przyczyny odmówiła 2.04.14 r. wszczęcia postępowania wobec Iwana Kaniszczuka (Facebook: Ivan Kanishchuk), tłumacząc, że „artykuł kodeksu karnego dotyczy karalności „za nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych”. Sprawa dotyczyła incydentu z jego udziałem, jaki miał miejsce 20 stycznia tego samego roku. Takich spraw było kilkadziesiąt. Namawia dalej- każda flaga UPA w Polsce podlega karze! Nie wolno propagować ideologii zbrodniczych!

Konkludując. Nie mamy równości, ani sprawiedliwości. Przykro mi jest, szczególnie, gdy zbierałem materiały do tego, czy innego mojego artykułu. To nie jest Polska o jaką walczyły NSZ. Nie o taką Polskę modlił się Jan Paweł II. Ufam, że jeszcze za mojego życia, będę mógł powiedzieć do siebie, że Polska jest wolna, wielka, suwerenna, silna, że młodzi do niej wracają, że ludzie czują się bezpiecznie. Narazie, pozostaje mi tylko opublikować ten tekst.

Czołem Wielkiej Polsce!

Polska upamiętniła Wyklętych

Brawo patrioci! Brawo dla miejskich inicjatyw patriotycznych, dla Młodzieży Wszechpolskiej, dla kibiców, dla ludzi, którzy świętowali Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych. Jest w Nas siła. Siła, dzięki której pamiętamy o historii i ludziach, którzy pracowali na wolność, których misję kontynuujemy.

10979592_1416513948649377_293514617_n10843822_456684684483263_1300503776_n

Jaworzno. Pierwszy marsz i już ponad 150 osób! Byłem i widziałem. Tutaj pierwszy raz zasiliłem szeregi Straży Marszu.

10462539_816877058366324_6287588679952415881_n

 

Katowice. Byłem i widziałem. Piękna oprawa.
Lublin, 7000 osób.
Warszawa, Kraków, Lublin, Wrocław….i wiele innych! Wspaniale było tego doświadczyć. Relacja z marszu w Jaworznie: https://www.youtube.com/watch?v=KF-J_I5wDDQ

Zdjecia: Młodzież Wszechpolska- Okręg Śląski
Młodzież Wszechpolska- Katowice

Czołem Wielkiej Polsce!

 

List otwarty- Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Katowice, 01.03.15. r.

Koleżanki i Koledzy z organizacji narodowych, patrioci, przyjaciele!

cropped-IMG_2782.jpg

Wiele upłynęło czasu, nim 3 lutego 2011 roku Sejm uchwalił ustawę o ustanowieniu dnia 1 marca Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Środowiska kombatanckie, liczne organizacje patriotyczne, stowarzyszenia naukowe, przyjaciele i rodziny tych, którzy polegli w boju, zostali zamordowani w komunistycznych więzieniach lub po prostu odeszli już na wieczną wartę, od lat pukali do wielu drzwi z żądaniami, by wolna Polska oddała w końcu hołd swym najlepszym Synom. Przez lata odpowiedzią była cisza.

Życie poświęcić warto jest tylko dla jednej idei, idei wolności!
Jeśli walczymy i ponosimy ofiary to dlatego,
że chcemy właśnie  żyć, ale żyć jako ludzie wolni,
w wolnej Ojczyźnie
Kpt. Zdzisław Broński „Uskok”

Historycy dawno już nazwali walkę przeciwko komunistom w latach 44-63 kolejnym, narodowym powstaniem. Szeregi powojennego podziemia polskiego liczyły w samym tylko 1945 r. ok. 20 tys. osób, które biły się bronią w ręku w oddziałach partyzanckich. Żołnierze Wyklęci stoczyli setki bitew i potyczek o znaczeniu lokalnym, bez frontów i armii, ale w szeregach wielu walczących w oderwaniu od siebie oddziałów, przy ogromnej dysproporcji sił i obojętności „wolnego świata”. Podobnie ich przodkowie w latach powstania styczniowego 1863-1864.

W hołdzie Polakom, którzy nie złożyli broni po zakończeniu II Wojny Światowej oraz poświęcili swoje życie dla idei wolnej Polski i walki z okupantem komunistycznym, razem w tym niezwykłym dniu uczcijmy pamięć o naszych prawdziwych bohaterach. Zachęcam do 10-minutowego zapoznania się z dowolną sylwetką jednego z Żołnierzy Wyklętych. Katolików apeluję o pochylenie czoła, przed wielkopostnym Chrystusem i modlitwy podczas Mszy Św. za dusze zamordowanych. Was wszystkich zachęcam i proszę o uczestnistwo w marszach w Waszych miastach, apelach poległych i innych wydarzeń upamiętniających naszych Bohaterów.

Serdecznie Was pozdrawiam,
Czołem Wielkiej Polsce!

Apel poległych

KOMBATANCI I WETERANI WALK O NIEPODLEGŁOŚĆ RZECZYPOSPOLITEJ!

0002R164B6V0BKVT-C317-F3

RODACY!

 

ŻOŁNIERZE WOJSKA POLSKIEGO!

Stajemy do apelu, w związku ze zbliżającym się Narodowym Dniem Żołnierzy Wyklętych, aby przywołać pamięć żołnierzy podziemia antykomunistycznego walczących o Ojczyznę wolną, niepodległą i demokratyczną.

CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!

Wzywam żołnierzy powrześniowych oddziałów partyzanckich. Przywołuję żołnierzy i członków Służby Zwycięstwu Polski – pierwszej konspiracyjnej organizacji zbrojnej Podziemnego Państwa Polskiego, a także Związku Walki Zbrojnej, Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, Batalionów Chłopskich, Obywatelskiej Armii Krajowej, Armii Polskiej w Kraju, Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj, Konspiracyjnego Wojska Polskiego, Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Żołnierzy organizacji NIE, WiN, WiS i wielu innych.

Do Was wołam! Stefanie Rowecki-Grocie, Tadeuszu Komorowski-Borze, Leopoldzie Okulicki-Niedźwiadku, Emilu Fieldorfie-Nilu, Witoldzie Pilecki, Mieczysławie Dziemieszkiewiczu- Roju!

STAŃCIE DO APELU!
CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!

Wzywam żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych z Brygady Świętokrzyskiej. Wołam prowadzących działalność dywersyjną w fabrykach i na kolei, żołnierzy V i VI Brygady Wileńskiej Armii Krajowej, urzędników konspiracyjnej administracji, nauczycieli tajnego nauczania, a także funkcjonariuszy wykonujących okupacyjne funkcje w służbie policji, poczty i straży ogniowej tak, aby bronić Polaków.

STAŃCIE DO APELU!
CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!

Wołam Danutę Sędzikówną „Inkę”, która złożyła swoje młode życie na ołtarzu Ojczyzny. Wołam Aleksandra Młyńskiego „Drągala”, Bolesława Usowa „Konara”, Henryka Flamę „Bartka”, Kazimierza Murawskiego „Kosiora”, Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”, Antoniego Żubryda „Zucha”, Lidię Lwow-Eberlę „Ewę”, Pawła Jasienicę, Stefana Bronarskiego, Janinę Komocką „Jankę”, Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”, Stefanię Firkowską, Rutę Czaplińską „Ewę”, Danutę Sochówną „Radę”, Anatola Radziwonika „Olecha”, Władysława Łukasiuka „Młota”, Łukasza Cieplińskiego „Pługa”, Zdzisława Badochę „Żelaznego”, Antoniego Olechowicza, Helenę Motykówką „Dziunkę”, Franciszka Jaskólskiego „Zagończyka”, Kazimierza Kamieńskiego „Huzara” i innych Niezłomnych, którzy stanęli do walki z okupantami.

STAŃCIE DO APELU!
CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!

Wzywam ofiary zbrodniczej przemocy i wszystkich rodaków zamordowanych w niemieckich obozach koncentracyjnych oraz stalinowskich katowniach i łagrach, za to że byli Polakami i nie wyrzekli się swojej Ojczyzny do ostatniego oddechu. 

STAŃCIE DO APELU!
ZGINĘLI ŚMIERCIĄ MĘCZEŃSKĄ!

Przywołuję wszystkich rodaków walczących z wrogim systemem w okresie powojennym o wolność i niepodległość, którzy zostali zamordowani przez komunistycznych oprawców.

STAŃCIE DO APELU!
ZGINĘLI ŚMIERCIĄ MĘCZEŃSKĄ!

Armio Wyklęta- Polska o Tobie pamięta.
CWP!

Patriotyzm-skarbem dzisiaj.

Patriotyzm jest niezwykłą cechą. Przede wszystkim pozwala się odnaleźć, co dzisiaj bywa nie lada wyzwaniem. Wartości konserwatywno-narodowe są na tyle uniwersalne, że potrafią ‚wyprostować’ właściwie każdego człowieka. Oczywiście, że wiara katolicka odgrywa wielką rolę, ale to przecież na niej opieramy nasz byt. Nie wyobrażam sobie niewierzącego narodowca, tak jak nie wyobrażam sobie współczesnych Katowic bez spodka, Warszawy bez cukierni Bliklego, czy renesansowego Tarnowa bez rynku i ruin zamku Tarnowskich na górze św. Marcina. Ideą patriotyzmu jest rozwój, samorealizacja i wyznaczanie nowych celów. Tak jak w przypowieści o talentach. Dostaliśmy dar bycia narodowości polskiej i to od nas zależy, czy rozwiniemy go w pełni, czy zaprzapaścimy i ulegniemy propagandzie dewiacji i upakarzania przez Unię Europejską. Dlaczego więc wciąż wiele osób wyśmiewa wartości, które pozostawili nam Kościuszko, Dmowski, generał „Nil”, „Inka” i inni?

show_pic

Wydawać by się mogło, że pojęcie współczesnego polskiego patriotyzmu nie jest do zdefiniowania trudne. Należy pamiętać o bohaterach narodu polskiego, o rocznicach wielkich bitew i sukcesach przeprowadzonych reform. By to robić, musisz kochać swój kraj, szanować jego historię i wierzyć w przyszłość Polski. Chciałbym, żeby każdy patriota dbał o swój język, a tradycję i kulturę naszego kraju przekazywał z pokolenia na pokolenie, niezmiennie. Polacy w historii nigdy nie zgięli przed nikim karku. Zabory, okupacje i represje nie potrafiły wynarododowić wiernych zasadom ludzi. To piękna lekcja historii, by nigdy się nie poddawać, by walczyć ze swoimi słabościami, rozwijać duszę i ciało. Pozostałe cechy patrioty takie jak szanowanie własności publicznej, dotrzymywanie słowa są równie ważne. Tak samo ważne jak kupowanie polskich produktów, kupowanie usług u polskich przedsiębiorców, angażowanie się w życie publiczne naszych społeczności. Jednym słowem- patriotyzm to dbałość o honor i dobre imię Polski między nami, jak i za granicą.

Skoro już nakreśliłem ogólny szkic narodowca, wróćmy do mojego przedmiotu rozważań. Dlaczego jesteśmy wyśmiewani, wyszydzani i opluwani przez lewacką propagandę, ignorantów żyjących w tym kraju po to, by przeżyć i nic więcej? Odpowiedź jest oczywista: bo tak jest łatwiej. Łatwiej jest być złym. Łatwo jest odejść od Boga, głosować za zabijaniem dzieci w łonach matek. Łatwo jest podnieść rękę i z dewiacji seksualnej zrobić normę. Dlaczego? Bo nie trzeba się tłumaczyć. Łatwiej jest sprzedać majątek państwa niż go obronić. Obronić kogoś, jakąś wartość, czy jednostkę jest zawsze trudno. Bo trzeba wejśc w debatę, przekonać kogoś, uzasadnić swoje stanowisko, odwołać się do historii, do zasad lub sumienia. Głupich jest zawsze więcej niż mądrych, ale nie znaczy to, że mamy rezygnować z wartości katolickich i narodowych dla względnego zadowolenia ogółu. Użyłbym tu analogii do swoistych protektorów i strażników prawości człowieka. Szanuję ludzi, którzy wchodzą w debaty, bronią wartości, które stworzyły i pozwoliły przetrwać Państwu Polskiemu. Czy mamy prawo niszczyć fundament, na którym zbudowano naszą kulturę? Kim jesteśmy w porównaniu z ludźmi, którzy stworzyli naszą piękną historię? Kim jesteśmy wobec Wszechmogącego? Nie można się łudzić, że Dom pozbawiony fundamentów przetrwa. Niestety naiwność i konformizm współczesnego establishmentu dobitnie świadczą o załamaniu się systemu ich wartości.  Chwała patriotom! Za to, że przypominają czym jest Polska, czym patriotyzm i duma narodowa, a kim Bóg. Dziękuję Wam i sam obiecuje jeszcze więcej pracy włożyć w pomnażanie parabolicznego talentu, jakim jest zaszczyt posiadania narodowości polskiej. Ad maiorem Dei gloriam!

CWP!

Najpierw Rosja, teraz Węgry. Kogo następnego oleje Kopacz?

Jak bardzo aktualne są dziś słowa Dmowskiego. Apropo burdelu ukraińskiego przytoczę odezwe Komitetu Centralnego Ligi Narodowej, skierowanej do społeczeństwa polskiego, a zredagowaną przez Dmowskiego i ogłoszoną w lutym 1904 r., czyli już po wybuchu wojny japońsko-rosyjskiej. Odezwa, ostrzegając przed nierozważnymi działaniami politycznymi mogącymi doprowadzić do zaprzepaszczenia korzystnej koniunktury, głosiła m.in.:

polska_rosja_wymiana_logo

Wojna obecna nie zapowiada zmian na karcie Europy, które by nas dotyczyć mogły. To wojna o planowanie i wpływy (…) Ale otwiera ona długi okres walk na Wschodzie. Nie możemy też występować jako czynni sprzymierzeńcy dzisiejszych wrogów Rosji. Trzeba jasno zdać sobie z tego sprawę, ustrzec się złudzeń, bo one utrudniają nam tylko wyciągnięcie z obecnego położenia należytych korzyści(…) Wojna ta przyspieszyć musi przesilenie wewnętrzne i zbliżyć chwile przebudowy ustroju państwa, a otwierający się na Wschodzie okres walk ciężkich zniewoli je do zmiany polityki względem naszego narodu. Rosja będzie zmuszona liczyć się z nami. Wtedy od naszego zachowania się, od naszego rozumu politycznego, od naszej stanowczości i energii, od zgodności w naszych szeregach narodowych zależeć będzie los najbliższych polskich pokoleń.

Oczekując tej chwili, czuwać dziś musimy nad postępowaniem całego naszego społeczeństwa, strzec je od fałszywych kroków, od wszystkiego, co mogłoby wytrącić je z równowagi i zmniejszyć przez to jego siły. Pierwsze próby agitacji w tym kierunku zjawiły się już i niewątpliwie ponawiane będą w miarę niepowodzeń wojennych Rosji. Przeciwdziałać im trzeba z całą siłą. Nie możemy pozwolić na to, żeby rządy obce przez swych agentów prowadziły nasz lud w kierunku dla nich korzystnym, ani na to, żeby choć kropla krwi polskiej przelała się w bezużytecznych próbach, wywołanych przez nasze własne niedojrzałe żywioły .

Od początku zaangażowanie Polski (i to w pierwszym rzędzie) w konflikt ukraiński było manipulacją i presją mediów. Bo przecież im się dzieje tam krzywda. No to poszli nasi posłowie, potem rząd i teraz średnio się wycofać, skoro krzyczało się sława ukrainie i wtórowało się banderowcom. Ostatnio Wiktor Orban (jedyny racjonalny przywódca kraju UE) dogadał się z Prezydentem Rosji i Węgry mają najtańszy gaz w europie. Później przyjeżdza do Polski, o której mówi:

Kiedy w lewicowej prasie węgierskiej czytam krytykę pod adresem Polski, że ma aspiracje, by na nowo stać się regionalną potęgą Europy Środkowej, to wtedy głośno mówię do siebie: No wreszcie!

a nasza pani Premier się chwali że ‚ustawia do do pioniu’. Kpina. Znowu wstyd za własny rząd. Węgierskie media piszą o ‚chłodzie i dezaprobacie’. Szkoda. Szkoda, że prezydent Węgier nie spotkał się z Ruchem Narodowym, z młodymi. Po to nam było szczekać na Rosję, że na sankcjach tracimy więcej niż Rosja. Tragedią było to, że tak antypolski Tusk dopchał się do kierowania całą UE. Mam nadzieję na zmianę. Ale Polska nie jest już krajem suwerennym, nie może odbiegać od stanowiska UE. Co mnie obchodzi, że Niemcy nie chcą z Putinem mieć nic wspólnego? Niemców na to stać, nas nie. Obecnie Rosja jest nieodłącznym rynkiem zbytu. Mówię tu też o Białorusi. Włączmy myślenie, co jest dla Polski lepsze?

Nie mieszajmy się w Ukrainę, bo tam co 10 lat będzie konflikt. Skupmy się na Polsce, na zmianie polityki rolnej, na skończeniu z jałmużnami w formie dopłat. Każda kropla Waszej polskiej krwi, jest cenniejsza od złota. I zawsze będę się upierał: że musimy odnieść zwycięstwo, nie ponosząc żadnych strat. A obecnie tylko tracimy. Tracimy sojuszników, teraz wypięliśmy się na Węgry. Otwórzcie oczy na to ile osób idzie z prezydentem Komorowskim, a ile z Marszem Niepodległości. Zmień Polskę na lepsze. By nikt nie mówił szeptem, że jest Polakiem. Przepraszam naród węgierski za to, kto nami rządzi. Niech ten czas kompromitacji się już skończy.

CWP!

Schetyny powrót na szczyt

Oj Grzesiu, Grzesiu. Już myślałem, że po konflikcie z Tuskiem pozostaniesz na jakiejś posadce w jednej z państwowych spółek i tam doczekasz się miejsca w radzie nadzorczej wycofując się z polityki. A tymczasem maszerujesz niczym Bonaparte wracający z Elby. Albo jak Mussolini po władzę. Lub jak rolnicy na sejm. W ostatnim „W Sieci” przeczytałem, że teraz celem szefa MSZ jest odgrywanie się na b. premierze i szefie Rady Europejskiej. No nie ma się czemu dziwić, tyle lat upokorzeń, opluwania i konieczności polemiki z szefem partii, doprowadziły frustrację Schetyny do apogeum. Nie tylko chce robić pod górkę Donaldowi, ale po drodze pozbyć się tych, którzy mu kiedyś podpadli. Pamiętliwy jest. Kto jest na „liście Schetyny”?

66165492-11c8-11e4-b10c-0025b511226e

Oglądać się za siebie musi herr Jacek Protasiewicz i herr Rafał Dudkiewicz. Jeden jest szefem PO na Dolnym Śląsku (i swoistym wrzodem na d..e ministra spraw zagranicznych), drugi prezydentem Wrocławia. W strukturach centralnych Schetyna ewidentnie chce ‚odstrzelić’ Cezarego Grabarczyka, dyrektora spółdzielni „PO”. Skrót nazwy spółdzielni „PO” niestety nie ma jednej pełnej nazwy. W internecie znalazłem „Partia Okradająca”, ” Partia Oszustów”, „Puste Obietnice”, „Pierdoły Okradające”, „Parada Oszustów” i co? „Popij Ogórka”. Ale o Ogórku później. Wracając do Protasiewicza. Po wyborach w Karpaczu (2014) został umieszczony na „liście” zaraz po Donaldzie Tusku.

Grzegorz prężnie odnawia znajomości również w PKP i KGHM. Odniosę się ponownie do artykułu „W Sieci”. We Wrocławiu nasz Bonaparte mało nie pobił sie z Władysławem Frasyniukiem (skończyło się na odzywkach typu „Jak Ci przyp…, to wylądujesz na dachu Hali Ludowej”).  Sam poseł wspomina, że we Wrocławiu wszyscy się Grzesia bali. Odzywki „masz przeje…” „wyp…zniszczę Cię” były właściwie codziennie adresowane do tych, którzy Schetynie podpadli. Ale to mowa o czasach gdy był na szczycie.

Co do Tuska. Grzegorz „zniszczę Cię” Schetyna jeździ po stolicach UE, spotyka się z ministrami, szefami rządów i każdej ważniejszej personie sprzedaje a to anegdotkę o b. szefie rządu, a to jakąś zabawną historię, którą można skwitować jednym zdaniem. Troche jak internetowy troll. No mówienie o byłym szefie że jest dziecinny, bierny i nie samodzielny, to chyba nie zwykłe robienie koło pióra?

Podsumowując, Grzegorz zmierza do przejęcia PO z rąk pani Kopacz, chce publicznie upokorzryć Protasiewicza i z Bronkiem dociągnąć do następnych wyborów. Jakie prawdziwe staje się zdanie „Bóg wybacza, Schetyna nigdy”.