Archiwa kategorii: Piszemy o Polsce

Komentarze wydarzeń w Polsce

Fot.: Daniel Witowski/Ruch Wolności/ informacja prasowa Ruchu Narodowego

Rozpad Ruchu Narodowego

Tym razem zebrałem w jednym miejscu tylko fakty, bez opinii bo te już znacie. Jak szybko  rozpoczął działalność – tak szybko się posypał. Oto jak podzieliło się środowisko narodowe. Od partii odszedł ONR, Sekcja Kobiet i Marian Kowalski. Ile osób ostatecznie odejdzie z MW i partii – dowiemy się wkrótce.

Oświadczenie Sekcji Kobiet Ruchu Narodowego 

W związku z zaistniałą sytuacją w strukturach Ruchu Narodowego, który według nas traci swoją podmiotowość i odrzuca wartości zgodne z ideą narodową, postanowiłyśmy odciąć się całkowicie od działań partii Ruch Narodowy.

(…) W związku z tym informujemy o zmianie naszej nazwy na Narodową Organizację Kobiet.

Młodzież Wszechpolska i jej oświadczenie

Młodzież Wszechpolska (jako pełnoprawna już młodzieżówka Ruchu Narodowego) odcina się od postawy Mariana Kowalskiego, popierając działania Winnickiego.

Stanowisko Obozu Narodowo – Radykalnego

(…) W związku ze sprzeniewierzeniem się ideałom, jakie u zarania RN przyświecały nam wszystkim, jesteśmy zmuszeni opuścić Ruch Narodowy.

(…) Zarząd Główny Obozu Narodowo – Radykalnego nie widzi obecnie na współczesnej scenie politycznej wiarygodnej, uczciwej, a przede wszystkim zgodnej z naszym kierunkiem ideowym siły politycznej. ONR nie udziela poparcia żadnemu z komitetów startujących w najbliższych wyborach parlamentarnych.

(…) Dlatego za naturalne uważamy polecenie zakazu angażowania się członków i kandydatów ONR-u we wspieranie jakiejkolwiek partii politycznej.

Marian Kowalski

(…) Oświadczam, że w tych wyborach mimo różnych propozycji nie wystartuję. Start działaczy RN z list Kukiza uważam za niefortunny.

(…) Partia KORWIN proponowała atrakcyjne warunki wspólnego startu nie tylko mi, jednak nie przyłożę ręki do rozbicia RN. Liderzy się zmieniają a idea musi przetrwać.

(…) Wierzę, że wśród Was jes wielu, którzy nad własną karierę przedkładają dobro naszej wspólnoty narodowej, tu przypominam moje hasło wyborcze z referendum akcesyjnego „NAD ŻYCIE I ZŁOTO – WOLNOŚĆ I HONOR”.

Śmierć-wrogom (5)

2000 polubień. Dziękujemy!

Koledzy czytelnicy!

Dziś otrzymaliśmy dwu tysięcznego ‚lajka’ na naszym facebookowym profilu. Nigdy nie przypuszczaliśmy, że w tak krótkim czasie uda nam się dotrzeć do tak dużej liczby odbiorów. Dziękujemy!

Pierwszy post na blogu pojawił się 22 listopada 2014 roku. Działalność facebookową rozpoczęliśmy 5 grudnia. Zanim blog przybrał formę narodowych felietonów i komentarzy do otaczających wydarzeń, miał kilka koncepcji. Ze względu na ograniczone zasoby ludzkie zrezygnowaliśmy z działu kartka z kalendarza.

Zmieniła się też szata graficzna. Początkowo blog przybrał wygląd papierowej gazety, uznaliśmy jednak, że nie mamy aż tylu kategorii postów, by w pełni wpisać się w ten szablon. Dzisiaj blog ma cztery działy – felieton, piszemy o Polsce i piszemy o świecie, oraz Ewangelia na co dzień.

Oprócz szaty graficznej zmieniło się także podejście do spraw codziennych. Orzeł w Koronie nie popierał i nigdy nie będzie popierał szkalowania opinii poglądom narodowym. Partia Ruch Narodowy, która skupiła się na zdobywaniu mandatów, a nie poparcia dla idei nacjonalizmu polskiego, najwyraźniej zapomniała co mówi na spotkaniach organizacyjnych – „to dzieło na lata. Powoli osiągniemy swój cel”.

Stanowczo potępiamy i odcinamy się od współpracy ze środowiskiem Janusza Korwin – Mikkego, Pawła Kukiza, Zbigniewa Stonogi, Jarosława Kaczyńskiego i Jacka Wilka. Niosąc na sztandarach falangę, zdajemy sobie sprawę z bycia spadkobiercami elity narodu polskiego – ludzi ideowych, którzy dla rodaków żyją.

Rok za rokiem, blog Orzeł w Koronie będzie propagował akcje środowisk narodowych z wyłączeniem tych, które zajmują się politykowaniem. Będziemy pomagać, uświadamiać i uczyć społeczeństwo. Pokazywać, że życie publiczne dotyczy każdego z nas. Że warto żyć dla narodu. Do polityki wejdziemy, jeśli poprosi nas społeczeństwo. Nic na siłę. Działajmy tak, jak głoszą nasze deklaracje ideowe. Dla ludzi.

Słowem zakończenia, dziękuję kol. Natalii za kobiecą rękę w prowadzeniu strony :)  Takich pań nam trzeba!

Dziękujemy.

Autorzy bloga Orzeł w Koronie

RN

Refleksje po upadku powstania

Tytuł oczywiście jest nawiązaniem do obecnej sytuacji. Marian Kowalski ogłosił że nie będzie startował z bandą Kukiza, który zebrał wszystkich ‚niepokornych’, ale wobec swoich przełożonych w innych ugrupowaniach, nie wobec systemu. Pamiętacie może jak pisałem TUTAJ by bez pośpiechu iść do celu i co może przynieść szukanie koalicji na siłe, byle już? A o parciu obecnych liderów Ruchu Narodowego na władzę? Zobaczcie więc, czy miałem racje czy nie. 

Wielu rozczarowań doświadczyłem jako ideowiec narodowy. Najpierw brak możliwości wyrażenia swojej opinii, później zamknięcie się partii Ruch Narodowy na krytykę ze strony innych środowisk narodowych, a kończąc na przewartościowaniu Młodzieży Wszechpolskiej w młodzieżówkę Ruchu Narodowego.

Ostatnie lata działalności – poczynając od wyborów samorządowych – były działaniem tylko na plus. Narodowcy częściej byli w telewizji, promowaliśmy nowoczesny patriotyzm, uczestniczyliśmy w życiu lokalnym. Aż nadszedł ten pamiętny wieczór wyborczy Mariana Kowalskiego.

Potwierdzą to moi koledzy i koleżanki, że odkąd dowiedziałem sie o tym wieczorze, byłem krytyczny. Apogeum było pstrykanie się Ciechanem z Jackiem Wilkiem. Parcie na władzę. Później pojawił się Kukiz, który urwał 20% poparcia. Więc poszli do Kukiza. A z list Kukiza wyrzucają narodowców i zapisują byłych członków PO, Ruchu Palikota, Solidarnej Polski, Polski Razem, PiSu itd.

Cieszę się, że Marian Kowalski powiedział dość. Szanuje go niesamowicie za jego charyzmę i ideowość. Szkoda, że został tak wykorzystany. Jeśli uda mu się dostać do Sejmu, czego mu z całego serca życzę, wniesie wiele dobrych wartości do Parlamentu.

Cóż mogę teraz rzec. Powstanie upadło, czuje, że cała działalność prowadzona od wyborów samorządowych poszła na marne. Ruch Narodowy jako symbol myśli narodowej w Polsce, chcąc współpracować z Pawłem Kukizem skompromitował się zarówno wśród narodowców, jak i zwykłych wyborców, którzy zobaczyli w nim kolejną, anty systemową partię prawicową. A przecież myśl narodowa jest wyjątkowa…

orze-poland-polish-duma-ojczyzna-2659506-1920x1200

Wyjaśnienie

Drodzy czytelnicy!

Blog nie funkcjonował od maja 2015 roku. Było to spowodowane moim wyjazdem za granicę w celach zarobkowych. Utraciłem również login i hasło do bloga – po usunięciu nieużywanych kont poczty elektronicznej.

Szczęśliwie udało się jednak odzyskać dane do logowania, więc wracam do pisania! A dzieje się wiele, przed nami referendum i wybory parlamentarne.

Miło mi zakomunikować o reaktywacji Orła w Koronie. Przypominam również o rekrutacji na redaktorów! Chcesz opublikować swój tekst na tym blogu? Zajrzyj w zakładkę „kontakt”.

Czołem Wielkiej Polsce!

Pozdrawiam serdecznie,
Wojciech Tokarski

Za kurtyną kampanii

Niemal każdy kampania wyborcza budzi emocje. W przypadku  wyborów prezydenckich jest to jak najbardziej uzasadnione, chodzi bowiem o wybór najważniejszej osoby w państwie. Osoby, która będzie reprezentowała je na zewnątrz, broniła interesu państwa w stosunkach międzynarodowych oraz dbała o rację stanu i wewnętrzy kształt sceny politycznej, a za tym jakość życia zwykłych obywateli. Nie budzi to najmniejszych wątpliwości, pod tym jednak warunkiem, że kampania ta będzie przebiegała na odpowiednim poziomie i zgodnie z zachowaniem pewnych powszechnie uznawanych standardów. Mając to zastrzeżenie na uwadze, trudno mówić mi o polskiej kampanii prezydenckiej. Plucie na siebie, nieuczciwa walka i wzajemne przepychanki – te słowa chyba nieco bardziej opisują zjawiska toczące się na naszej scenie politycznej, których od ostatniego czasu jesteśmy świadkami. A raczej mamy to nieszczęście nimi być.

urna_wyborcza_550

Mogłoby się wydawać, że zaskakujący wynik głosowania w pierwszej turze da do myślenia. Że uświadomi czołowym politykom w państwie popełniane przezeń błędy i konsekwencje, jakie ich za nie czekają. Jak się jednak okazuje, głos suwerena po raz kolejny został zignorowany, albo osoby pretendujące do najważniejszego urzędu w państwie nie umieją, bądź nie chcą wyciągać żadnych wniosków. Bo fakt, że wyborcy tak dużym zaufaniem obdarzyli kandydata otwarcie krytykującego system i wyciągającego wszystkie jego patologie bynajmniej przypadkiem nie jest. Zastanawiacie się teraz, drodzy kandydaci, skąd takie poparcie dla opozycyjnego muzyka? Odpowiedź jest prosta. Ludzie najzwyczajniej w świecie mają dość waszej zabawy w politykę i nieustannego śmiania im się prosto w twarz! A ta kampania do niczego innego się nie sprowadza. Bo rzucanie kolejnymi obietnicami bez pokrycia, których z założenia zrealizować się nie da, a przynajmniej w najbliższej pespektywie, jest niczym innym jak kpiną i traktowaniem Polaków jak naiwne dzieci, które można udobruchać pięknymi błyskotkami, które w środku wypełnione są zepsuciem i zgnilizną. Być może lubicie bawić się w czarodziejów, ale wyborców tym koncertem życzeń już nie omamicie.

Dlaczego jeszcze Polacy w tak dużej części zaufali Kukizowi? Bo mają już dość polityki dwóch głównych partii, sprowadzającej się do wzajemnego opluwania się i wytykania sobie błędów. Co na to pochodzący z nich reprezentanci? Dolewają jeszcze więcej oliwy do ognia. Żeby zaostrzyć atmosferę. Niech będzie gorąco – a co! Konsekwentnie realizując obraną taktykę, merytoryczne dyskusje zastępują wzajemnym przekrzykiwaniem się w tym, kto więcej i większe popełnił błędy, kto zmarnował jakie okazje, a kto musiał je później naprawiać. Głoszą górnolotne hasła o zgodzie i jedności, a z premedytacją dzielą Polaków i te podziały zaostrzają, budując swoje jedyne słuszne wizje zbawienia Polski na mowie ciągłej podejrzliwości i nienawiści. Szkoda, że tej konsekwencji brakuje w realizowaniu obietnic, tak szczodrze i wspaniałomyślnie składanych przy każdej nadarzającej się okazji.

Być może to 34,76% i 33,77% satysfakcjonuje. Ale nie zapominajmy, że nie jest to wynik w skali całego kraju, a przy frekwencji niesięgającej nawet 50%. Po przeliczeniu, obydwaj kandydaci nie otrzymaliby nawet 20% poparcia. Już nie tak dużo, co? Nie wmawiajcie nam więc, że macie legitymację do sprawowania władzy, bo większość Polaków wam nie ufa i nie chce wam jej powierzyć. Oto, do czego doprowadziły kolejne lata rządów nieustannie kłócących się „elit”. Ludzie najzwyczajniej mają dość brudnej polityki. I nie wmawiajmy sobie, że chodzi o jakieś JOWy. Nie wmawiajmy sobie, że wyborcy kierują się w tej kampanii projektami zmiany ordynacji wyborczej, czy konstytucji. Przeciętni obywatele domagają się odpowiedzi na pytania jak żyć, gdy nie ma pracy, gdy nie ma za co wyprawić dzieci do szkoły, nie mówiąc o zapewnieniu im chociaż podstawowego dostępu do sfery kultury. A tej konkretnej odpowiedzi od głównych kandydatów nie dostają. Dlatego mam już dość tej płytkiej polityki. Mam już dość tych jałowych debat, a raczej nawzajem następujących po sobie rund wykrzykiwania pustych haseł, dla których słowo „debata” jest użyte jak najbardziej na wyrost.  Mam dość obniżania poziomu polskiej sceny politycznej, która już od dawna kurczowo trzyma się dna, a jeśli się podnosi to tylko po to, by wyrwać stołki przeciwnikom. Zatem uważajcie, drodzy politycy,  bo niedługo zabraknie wam widowni i nie będzie dla kogo odgrywać tak ukochanego przez was spektaklu.

Scena_bitwy_z_Pana_Tadeusza_Ossolineum

Bez pośpiechu do celu

Co dalej z Ruchem Narodowym? Będzie koalicja? Czemu mówiliście inaczej pare lat temu? Jak skomentujesz wynik wyborczy? 

Otóż, koleżanki i koledzy, wszystko po staremu, ale z głową i umiarem. Nie może mieć miejsca żadna, ale to żadna rozmowa, która dotyczyć będzie jakielkolwiek koalicji. Parę lat temu stanęliśmy przed bardzo trudnym zadaniem, zmiany systemu, rozbicia układu. Nie bądźmy hipokrytami. Skoro zobowiązaliśmy się do zmiany, dokonamy jej. Nigdzie nie może się śpieszyć. Rok za rokiem, zdobywajmy te 0,2% więcej. Nie idziemy ani po stołki, ani po wpływy. Jeśli komuś się do tego śpieszy – droga wolna, ale jego czas w Ruchu Narodowym dobiegł końca. Nawet jeśli jest w zarządzie partii, czy sprawuje zaprzyjaźnione funkcje w stowarzyszeniach i fundacjach. Trzeba to jasno powiedzieć. To nie jest kolejna partia do układów.

Czy obecny stan rzeczy jest idealny? Oczywiście, że nie. Wynik wyborczy rozczarował, ale pokazał tylko ile jeszcze musimy pokonac przeszkód. Musimy mieć otwarte oczy i myśleć za siebie, a nie ślepo podążać za obecnym nurtem kierującym RN. Kolejny raz powtarzam, że w chwilach takich jak ta, należy przypomnieć sobie wszystkie ideały, które mieliśmy w sercu decydując się na walkę o lepszą Polskę. By tak było, musimy najpierw posprzątać swoje podwórko.

A przed ucztą potrzeba dom oczyścić ze śmieci ;
oczyścić dom , powtarzam oczyścic dom
dzieci!

marian12

Słowo przed ciszą wyborczą

Tarnowiec, 8 maja 2015

Drodzy czytelnicy!

Już w niedziele będziemy uczestnikami kolejnych wyborów prezydenckich. 10 maja staniemy przed kartą do głosowania, dokonując bardzo ważnego wyboru, zważywszy na obecną sytuację naszego kraju.

Marian Kowalski startuje z numerem 6, z samego środka listy kandydatów. Dziś w Lublinie zakończyliśmy kampanię wyborczą, w mieście rodzinnym Mariana i mieście, w którym tą kampanię rozpoczęliśmy. Prezes RN Robert Winnicki, jak i szef sztabu wyborczego kol. Krzysztof Bosak, jak i sam kandydat, podziękowali wszystkim zaangażowanym za wiarę, poświęcenie swojego czasu i wpłacane darowizny. Sztabom wojewódzkim za organizacje spotkań z Marianem, sztabowi warszawskiemu za trzymanie pieczy nad wszystkim. Marian Kowalski jest człowiekiem nader skromnym. Przy każdych oklaskach stoi właściwie z pochyloną głową. Jest nasz, ludzki, nie kryjący emocji.

Każda minuta, którą poświęciliśmy dla niego, nie poszła na marne. To wspaniały start przed kampanią jesienną, gdy będziemy wybierać naszych reprezentantów w Sejmie i Senacie RP. Niezależnie od wyniku, zarówno Marian, jak i ideały Ruchu Narodowego, nieodwracalnie zadomowiły się w przestrzeni publicznej, w skrócie – mówi się o nas nie tylko jako bandzie nazistów.

Kończąc, dołączam osobiste podziękowania dla wszystkich, którzy w myśl ideałów wielkiej, narodowej Polski, poświęcili się dla ogółu. Kolegom z MW, za wiarę, działaczom RN za cierpliwość i wytrwałość. Nic nie poszło na marne. 10 maja, zagłosujmy na Mariana Kowalskiego i na Polskę, z jakiej będziemy dumni.

Z patriotycznym pozdrowieniem,
czołem wielkiej Polsce!

Wojciech Tokarski
właściciel bloga Orzeł w Koronie.

Czy Ją kochasz? Kocham szczerze. A w co wierzysz?

Paulo Coelho powiedział kiedyś bardzo mądre słowa. Być może kontrowersyjne, być może zbyt wyidealizowane. Zdaje się jednak, że w pełni oddają istotę zagadnienia, o którym traktują. „Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości”.  
Kocham Polskę. Kocham moją Ojczyznę. Ale…?

A_Map_of_Womans_Heart

My, Polacy, przyzwyczailiśmy się do nieustannego stawiania tego słowa. Zawsze musi być jakieś „ale”, zawsze trzeba być czujnym i podejrzliwym, wszędzie  trzeba doszukiwać się śladów podstępu, bo przecież każdy z pewnością chce nas oszukać. Wydaje się, że takie wartości jak szczerość czy bezinteresowność dziś dla wielu odchodzą do lamusa, stanowią element zamierzchłej tradycji, którą trzeba pogrzebać. Jak bezużyteczne i bezproduktywne wytwory uboczne postępu. Trzeba iść  przecież z duchem czasu! XXI wiek, inna rzeczywistość, liczy się to, co tu i teraz. Tradycja? Dziedzictwo narodowe? Na co to komu potrzebne…

Współcześnie mamy do czynienia z dziwną modą na nowoczesność. Modą, która nakazuje nam gloryfikować wszystko, co nowe, szybkie, łatwe. Jednocześnie modą, która cierpi na szczególnie uciążliwy kompleks narodowy, bezmyślnie zwracając się ku obcym kulturom, błyskotkom, którymi mamią populistyczne, banalne frazesy uniwersalnego świata. Żyjemy przecież w Unii Europejskiej, społeczeństwie masowym, jednej wielkiej globalnej wiosce. Tu wszyscy jesteśmy równi. Tacy sami. Wszelka różnorodność jest niepożądana, ba! nawet piętnowana. Przejmujemy amerykańskie święta i zwyczaje, do kanonu bestsellerów wprowadzamy amerykańskie lektury, w kinach szukamy francuskich komedii, słuchamy angielskich piosenek, raczymy gości włoską kuchnią. A duch polskości w samotności roni gorzkie łzy zapomnienia…

Dobrze jest mówić, że kocha się Ojczyznę. Brzmi to tak dumnie! Podnosi w oczach innych do rangi porządnych, praworządnych obywateli. Kochamy Polskę szczególnie, gdy czegoś nam od niej potrzeba. Kochamy, więc mamy prawa. A obowiązki? Wywiesimy flagę na większą uroczystość, odśpiewamy Mazurka, może nawet w swych modłach westchniemy czasem za „wielką, dumną Polską”. Łatwa ta miłość.  Miłość zmieniająca tak bardzo przez nas pożądany patos w śmieszne, fałszywe i dawno przereklamowane slogany. Patriotyzm wielkich słów, który pod piękną, dumną okładką, pieczołowicie skrywa ogromną pustkę, bezdźwięcznie odbijającą echem podniośle używane frazesy.

Ten, kto prawdziwie kocha – nie wstydzi się. Nie ukrywa miłości lecz pragnie dzielić się nią z innymi. Zastanówmy się więc nad tym, co mówimy i o co nam właściwie chodzi. I czy rzeczywiście za naszymi słowami idzie potwierdzająca je postawa, czy wciąż pozostają tylko pustymi frazesami. Tak bardzo dzisiaj modnymi. Naród bez tradycji jest jak dusza bez treści. Mimo, iż z pozoru może najpiękniejszy i zaślepiający rażącymi błyskotkami, w środku pusty i skazany  na powolne wygasanie. Naród bez własnej kultury jest jak drzewo bez korzeni. Wrażliwy na każdy większy podmuch, który coraz bardziej pochyla je ku ziemi. Nasza Ojczyzna przechodziła zmienne koleje losu, posiada przykre doświadczenia, od których bardzo wielu pragnie się definitywnie odciąć. Mamy jednak również coś, czego inni słusznie mogą nam zazdrościć. Skarb, w obronie którego wielu naszych rodaków oddało życie. Skarb, który otrzymaliśmy za darmo, lecz nie bezinteresownie – naszym zadaniem jest jego pomnażanie i przekazanie potomnym. Skarb, któremu na imię dziedzictwo narodowe. Tożsamość, tradycja, kultura.

Być może niejednemu nasuwają się w tym momencie słowa przepięknego wiersza Wisławy Szymborskiej:
Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś – a więc musisz minąć,
Miniesz – a więc to jest piękne.

Ale czy aby na pewno wartości, które od wieków stanowiły o naszej polskości, wydobywały i eksponowały w niej najpiękniejsze przymioty, muszą w zapomnieniu przeminąć wraz z nieubłagalnie upływającym czasem?

Miałeś chamie złoty róg…

Rozgromiliśmy potęgę Zakonu Krzyżackiego na polach grunwaldzkich. Ochroniliśmy całą chrześcijańską Europę przed turecką nawałą, skutecznie zmuszając Imperium Osmańskie do porzucenia imperialistycznych zapędów na rzecz odbudowy strat poniesionych walecznością polskiego oręża. Nadstawiliśmy własny kark, hamując inwazję stalinizmu oraz zamykając komunistycznej propagandzie drogę do całej Europy. Dziś nie umiemy obronić własnego dobrego imienia.

Archiwalia_Stanczyk

Dbałość o własne interesy wydaje się być jedną z naturalnych cech charakteryzujących naturę człowieka. Nie chodzi tu bynajmniej o przypisywanie wszystkim wokoło jak najniższych, egoistycznych pobudek. Jest to jednak pewien element podświadomości, który może postępować, bądź wręcz przeciwnie, w zależności od indywidualnych wyborów. Zazwyczaj staramy się też przedstawić innym w jak najlepszym świetle – dbamy, czasami nadmiernie, o swój fronton, gramy, zakładamy maski, posługujemy się repertuarem kontrolowania wrażeń. Byle tylko rzucić na siebie jak najlepsze światło. Wydawać by się mogło, że przeniesienie tych zabiegów na większe zbiorowości, w których się angażujemy, jest czymś zupełnie naturalnym. Należąc do społeczności chciałabym, aby miała ona jak najlepszy prestiż u innych. Jak pokazuje doświadczenie – mam chyba jednak zbyt wygórowane wymagania. A przynajmniej wyraźnie zbaczają one z kierunku polityki zagranicznej, obranej przez naszych rządzących i mijają się z jej celami. Jeżeli w ogóle można znaleźć w niej jakiś cel.

„Koncentrujmy się na tym, co tu i teraz”. „Nie można wciąż żyć historią”. „Liczy się przede wszystkim interes narodowy. Racja stanu”. Ale czy naprawdę interesem naszego narodu jest służalczość i klękanie przed każdym, kto perswazyjnie o to poprosi? Nieco dziwny ten nasz interes. Interes, w imię którego bardziej dba się o obcą młodzież, niż o zapewnienie własnym obywatelom szans rozwojowych i możliwości godnego startu w dorosłe życie. Ale co tam, trzeba patrzeć górnolotnie! Rozwijanie współpracy zagranicznej, wspaniałomyślna pomoc biednym, prześladowanym sąsiadom, przełamywanie wszelkich uprzedzeń i postawionych historycznie barier – to są wartości, które teraz się liczą. A że nie są one w żaden sposób odwzajemnione i spotykają się z biernym oporem drugiej strony – no cóż, ktoś musi się poświęcić!

Równie ważnym interesem III RP jest próba zatarcia przykrych doświadczeń tragicznych wydarzeń wojennych sprzed kilkudziesięciu lat i budowanie porozumienia z narodem żydowskim. Bardzo szlachetnie. Szkoda tylko, że musimy robić to własnym kosztem. Kosztem pracy ojców, którzy odbierają dzieciom chleb od ust, żeby wypłacić odszkodowania potomkom ofiar Holocaustu. Są pokrzywdzeni – jest kara. To, że wina leży nieco bardziej na zachód – nie szkodzi. Tego wymaga dyplomacja! Szkoda tylko, że nie umie ona stawić skutecznego oporu paradoksalnym pomówieniom o zbrodnie, których sami padliśmy ofiarą. Którym nasi rodacy własną krwią próbowali zapobiegnąć. Szkoda, że nie pamięta ile polskich rodzin zostało zamordowanych przez nazistów za udzielanie pomocy żydowskim prześladowanym. Szkoda, że nie jest równie skuteczna w domaganiu się o rekompensatę własnych szkód. No ale czego się nie zrobi dla dobrych relacji z innymi!

Jeszcze nie tak dawno potrafiliśmy skutecznie hamować imperialne dążenia wschodniego sąsiada, buntując się przeciwko jakimkolwiek próbom ograniczenia wolności czy narzucenia własnej dominacji. Dzisiaj, w warunkach „pokojowych”, nie umiemy dojść bezsprzecznego prawa do przeprowadzenia śledztwa w sprawie katastrofy, w której poległy najważniejsze osoby dla naszego bytu państwowego. Oddajemy problem w ręce kogoś, komu – łagodnie mówiąc – bynajmniej nie zależy na jego rozwiązaniu. Liczy się terytorium katastrofy. Uczestnicy? Kto by się tym przejmował…

Oto jak przebiega główny kierunek polityki zagranicznej niezależnej, suwerennej III Rzeczpospolitej. Wstydliwie chodzić na kolanach pośród nadętych pychą i zakłamaniem. Przepraszać za narzucone i urojone winy. Błądzić, mimo iż krwią przetarte szlaki. Odgrywaliśmy znaczącą rolę w Europie. Dziś ta Europa zredukowała nasze chlubne oręże do roli rycerzyka, wymachującego na zawołanie szabelką przed armią tytanów i schylającego się z pokorą po każdą zrzuconą pogardliwie rękawicę. Ale nie budźmy się z tego snu, drodzy Rodacy! Trwajmy dalej w marazmie i śnijmy o wielkiej Polsce – dziedzictwie pozostawionym nam przez przodków. A gdy się obudzimy przyjdzie chochoł i po raz kolejny zahipnotyzowani zatańczymy tak, jak nam zagra.

narodowcy

Echa konwencji

Nie milkną echa niedzielnej konwencji naszego kandydata na Prezydenta RP. Wspominam oczywiście o środowisku współtworzącym Ruch Narodowy. Mimo obecności mediów głównego nurtu, krótki materiał przygotowała tylko telewizja Superstacja – za przyzwoitość dziękujemy. 

Za podsumowanie konwencji brał się nie będę. Ale zwracam uwagę, że z ust naszych liderów padło wiele ważnych zdań. Mimo widocznego zmęczenia na twarzach sztabowców, kolejny raz usłyszeliśmy słowa, które pokrzepiły nas do dalszej działalności i pełnego zaangażowania się. Roboty jest pełno, więc zamiast narzekać i żalić się na siebie, skupmy się na naszych wspólnych celach ideowych, a nie na wyimaginowanych i tudzież niepotrzebnych pretensjach.

Nie będę przytaczał tutaj dosłownych wypowiedzi, pełny zapis konwencji znajdziecie na YouTube. Przed nami bardzo ważny czas. Rok wyborczy, pracy jest dwa razy więcej. Idzie już całkiem dobrze, ale zauważam jeden problem. Często zapominamy, że Ruch Narodowy to nie firma, do której przychodzimy na kilka godzin, a później zamykamy biuro i wracamy do domów. Ruch Narodowy to projekt, który zdecydowaliśmy się tworzyć w domach, wśród znajomych, w zakładach pracy, w szkołach, na uczelniach w tramwaju a przy okazji na spotkaniach. Tak samo, jak zapominamy o ciągłej rekrutacji ludzi. Nie da się czegoś zmienić od czasu do czasu pojawiając się na spotkaniach we własnym gronie. Zapraszajmy ludzi, tłumaczmy im gdzie popadnie. Bądźmy przygotowani na ewentualne pytania, miejmy wiedze historyczną i empatię, by zachęcić innych do myślenia. Tylko tak zdołamy w przyszłości doprowadzić do zmiany – zarówno tej światopoglądowej przeciętnych Polaków – jak i realnej, zmiany w systemie państwa polskiego.

I tak jak powiedział kol. Krzysztof BosakTrzeba kreować swoich liderów. A nie tylko siedzieć, narzekać i pisać negatywne komentarze w internecie!

Bardzo ważne słowa! Pomagajmy w swoich kołach i okręgach, włączajmy się w ich projekty, ale sami podejmujmy inicjatywy. Od naszej chęci, zaangażowania i pracy zależy przyszłość wspaniałego projektu, jakim jest Ruch Narodowy, ale i przyszłość Polski i następnych pokoleń Polaków. Praca, praca i jeszcze raz praca. A efekty nadejdą. Wkrótce.

Czołem Wielkiej Polsce!